Refinansiering w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Zasiłki na dzieci w Norwegii
Sprawdź
Kredyt konsumencki w Norwegii
Eff.rente 14,0%, 65 000kr. over 5 år,etablering 950kr., Totalt 89 093 kr.
Sprawdź
Zasiłki dla bezrobotnych w Norwegii
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Norwegian zgubił kota pasażerów. Przewoźnik, lotnisko i firma bagażowa nie potrafią pomóc Aktualności
Hanna Jelec 22 października 2018
12:11

Norwegian zgubił kota pasażerów. Przewoźnik, lotnisko i firma bagażowa nie potrafią pomóc

23
Skomentuj
Według relacji czytelnika, transporter dotarł na lotnisko do Warszawy z uszkodzonymi drzwiczkami. MN
W piątek 19 października jeden z naszych czytelników miał lądować na lotnisku w Warszawie. Wraz z nim – dwa koty przewożone w luku bagażowym samolotu linii Norwegian. Na miejscu okazało się jednak, że bezpiecznie dowieziono tylko jedno zwierzę. Właściciel natychmiast skontaktował się z Norwegianem, obsługą Lotniska Chopina oraz firmą zajmującą się przewożeniem bagaży Welcome Airport Services. Po niemal trzech dniach instytucje wciąż bawią się w głuchy telefon, a para szuka zwierzęcia na własną rękę, krążąc wokół lotniska.
O sytuacji dowiedzieliśmy się z pierwszej ręki – od zrozpaczonych właścicieli zwierzęcia, którzy opisali całą sytuację ku przestrodze dla innych pasażerów.
Reklama

Głuchy telefon na lotnisku

Właściciele kotki nie kryją zrozpaczenia: to nie był debiut zwierzęcia w podróżowaniu samolotem. Do tej pory wszystko odbywało się jednak bez jakichkolwiek niespodzianek – aż do piątku 19 października. Samolot linii Norwegian, który przewoził koty w luku bagażowym, wylądował na Lotnisku Chopina w Warszawie około 23. Na miejscu okazało się jednak, że jeden z transporterów ma uszkodzone drzwiczki, a w środku brakowało czarnej kotki.

Właściciel zwierzęcia, pan Michał, natychmiast skontaktował się z obsługą lotniska. Lotnisko Chopina wyjaśniło jednak, że odpowiedzialność za przewóz zwierząt ponosi przewoźnik i firma transportowa – w tym przypadku Norwegian i świadczące dla nich usługi Welcome Airport Services. Po usilnych prośbach właściciela kotki, obsługa Welcome Airport Services przejrzała monitoring. Wyjaśnienia pracowników były jednak bardzo zawiłe – ze względu na mgłę nie byli oni w stanie stwierdzić, czy transporter mógł zostać uszkodzony dopiero na lotnisku i czy to właśnie tam należy poszukiwać zaginionego zwierzęcia.
Zdaniem Norwegiana transporter musiał zostać uszkodzony na terenie lotniska, podczas transportu.
Zdaniem Norwegiana transporter musiał zostać uszkodzony na terenie lotniska, podczas transportu. MN
W tym samym czasie pan Michał pozostawał w stałym kontakcie z liniami Norwegian: prosił o sprawdzenie samolotu, a także przeszukanie lotniska w Oslo. Jeden z pracowników linii lotniczych poprosił o zdjęcia kotki, zapewniając przy tym, że Norwegian rozpocznie poszukiwania. Przewoźnik ustalił jednak, że zwierzę najprawdopodobniej wydostało się z transportera podczas przewozu przedmiotów z luku bagażowego na taśmę do odbioru bagaży na lotnisku w Warszawie – czynności, za które odpowiedzialne było współpracujące z Norwegianem Welcome Airport Services.

Proszą o pomoc i udostępnianie

Zarówno obsługa lotniska, jak i norweski przewoźnik zapewniają, że robią, co w ich mocy. Udało nam się uzyskać komentarz od Lotniska Chopina, które deklaruje, że mimo że nie ponosi odpowiedzialności za całe zdarzenie, próbuje włączyć się w aktywne poszukiwania. Norwegian jeszcze kilkanaście godzin temu zapewniał pana Michała, że rozstawia na lotnisku miski z jedzeniem i angażuje w tą sprawę wielu pracowników.

Właścicielka kotki, Karolina Jakubiak, zauważa jednak, że kwestię zaginięcia kotki potraktowano bardzo pobłażliwie w firmie Welcome Airport Services. Zdaniem pani Karoliny, obsługa udzieliła niejasnych informacji i poświęciła około 20 minut na szukanie kota. O sytuację zapytaliśmy samą firmę. Łukasz Majos z działu marketingu i PR wyjaśnia: „Informuję, że od momentu, gdy uzyskaliśmy informację o zagubionym kocie, prowadzimy zintensyfikowane działania mające na celu odnalezienie zwierzęcia, w koordynacji ze wszystkimi służbami i podmiotami obecnymi na Lotnisku Chopina. W sprawę zaangażowane są główne jednostki operacyjne”.

Mimo to dziś, niemal trzy dni od incydentu, para wciąż poszukuje kotki na własną rękę w okolicach siatki wokół lotniska. Właściciele podkreślają, że chcą, by ich relacja w sieci stanowiła przestrogę dla innych pasażerów. – Mam wrażenie, że ludzi pracujących tam nie obchodzi, że to nie zwykły bagaż, a żywe bezbronne stworzenie, które trzeba jak najszybciej ratować z tej traumatycznej sytuacji – mówi zrozpaczona właścicielka kotki.

Po naszej interwencji Norwegian zadeklarował, że zajmie się dokładniejszym zbadaniem sprawy. – Dokładamy wszelkich starań, by zwierzęta były bezpieczne. W tym konkretnym przypadku kot wydostał się z klatki już na terenie lotniska. Jesteśmy w kontakcie z właścicielami zwierzęcia i robimy, co możemy. Będziemy sprawdzać, jak to się stało – mówi Tonje Næss, pracownik działu komunikacji linii Norwegian.
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Agni1
Agni1 08-11-2018 16:30

Kot nie byl przewozony w bezpicznym transporterze! Ten transporter jest do uzytku codziennego, podrecznego, nie ma zabezpieczen odpowiednich, tylko 4 male plastikowe zaczepki. Wlasciciel nie jest odpowiedzialnym wlascicielem skoro nie zabezpieczyl odpowiednio kota. Straszne to jest! To wina wlasciciela.

1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Parotia
Parotia 26-10-2018 09:07

Kto lata z kotami? Przecież to zwierze mogło umrzeć ze strachu! Koty mają słabą psychikę i nawet w samochodzie dostają jobla, a co dopiero w samolocie. Ludzie, jesteście bez wyobraźni.

-4
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Violetta1
Violetta1 23-10-2018 16:12

Takie teraz durne pieprzenie nic nie pomoże. Daruj sobie...

-1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Ryszard Ohucki
Ryszard Ohucki 23-10-2018 11:14

Zmielony...

-14
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Vet1
Vet1 23-10-2018 07:16

Z jednej strony wina lotniska/przewoźnika, ale z drugiej strony taki transporterek to chyba to jedna z bardziej pierdołowatych opcji i nawet przy lekkim odkształceniu drzwiczki mogą z niego wyskoczyć. Gdybym przewoził mojego ukochanego pupila, to zainwestowałbym w transporter, który ma jakiekolwiek zabezpieczenia przed samoczynnym otwarciem.

27
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
makownika
makownika 22-10-2018 22:23

ja bym zrobiła taki raban, że by mnie musieli chyba wynieść siłą i zmaknąć. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji! Szczerze współczuję... ;( Obawiam się tego, że coś poszło nie tak podczas transportu, kot zmarł i teraz nie wiedzą jak to ogarnąć. ;(

57
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Hestia
Hestia 22-10-2018 21:42

Tragedia! Nagłośnijmy to, muszą zostać ukarani! Bardzo współczuję właścicielom kotki, nie wyobrażam sobie straty moje przyjaciela w tak głupi sposób... Oby kotka znalazła się cała i zdrowa. Jednocześnie proszę, by ktoś im pomógł w szukaniu! Bardzo mi przykro

52
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Kleofas
Kleofas 22-10-2018 21:30

Myślę, że trzeba napisać do jakiejś ogólnopolskiej gazett, np. Gazety Wyborczej, niech się najedzą wstydu bardziej globalnie.

34
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Kleofas
Kleofas 22-10-2018 21:28

To skandal. Czasem widuje się, jak na lotniskach traktowane są bagaże. Pewnie tak samo bezmyślnie (wrogo?) potraktowano transporter z członkiem rodziny. Biedna Kicia . Nie można tego odpuścić!

46
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Xx1
Xx1 22-10-2018 20:33

Mało to myszy po świecie chodzi? Kot z głodu nie zginie.

-169
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas