[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Wszystkich wybierających się na ośnieżony szczyt góry Hornelen mogła czekać nie lada zagwozdka. Skąd wziął się tam gigantyczny dmuchany… Święty Mikołaj?
Zaczęło się niewinnie
Niecodzienny widok na Hornelen to efekt żartów pomiędzy dobrymi znajomymi. Cała sprawa zaczęła się niewinnie. Grupa kolegów postanowiła zadrwić z Harrego Gulestøla – jedynego, który usilnie odmawiał przyozdobienia domu świątecznymi dekoracjami. Mężczyznę czekał niemały szok. Pewnego grudniowego ranka widok na ogród przesłonił mu… gigantyczny dmuchany Mikołaj.
Gulestøl w ramach nieszkodliwej „zemsty” postanowił rzucić wyzwanie dowcipnym znajomym. Nowy przybysz z ogrodu, „Kalvåg Nissen”, miał zawędrować z ich pomocą aż na górę Hornelen. Był też jeden istotny warunek: mężczyźni mieli wnieść 6-metrowego Nissena bez użycia sani czy innych pomocy.
Mężczyźni potraktowali wyzwanie bardzo poważnie. Czterech krzepkich Norwegów zabrało się za wnoszenie Mikołaja na wysokość 860 m. Koledzy musieli wyposażyć się w akumulator i urządzenia pompujące. Znalazło się też miejsce na akcent patriotyczny – na zdjęciach obok Kalvåga Nissena dumnie powiewała norweska flaga.
To było prawdziwe „wyzwanie”
Grupa znajomych przyznaje, że takie wyzwania to dla nich żadna nowość. Jeden z uczestników mikołajowej ekspedycji, Jan Fredrik Fosse, nie ukrywa zachwytu niecodziennym zadaniem do wykonania. Biorący udział we wspinaczce nie byli nowicjuszami, a wyzwanie Gulestøla potraktowali przede wszystkim jako dobrą zabawę. Mogli w ten sposób potrenować, robiąc to, co wszyscy kochają. Fosse dodaje jednak, że całość faktycznie można nazwać „wyzwaniem” – oprócz wspinaczki przyjaciele musieli przedrzeć się przez najwyższy w całej Europie, ośnieżony klif, stawić czoło zmiennym warunkom pogodowym i… nadmuchać Nissena na wysokości 860 m.
Cała ekspedycja zajęła Norwegom około 9 godzin. Po tym, jak Nissen został obfotografowany, koledzy zabrali Mikołaja ze sobą do prawowitego właściciela – Gulestøla, który zapowiada, że jego podejście do dekoracji świątecznych „chyba uległo zmianie”. Cała paczka już teraz przymierza się do kolejnych górskich wyzwań na kolejne Święta.