jasta102 napisał:
Maura napisał:
Even napisał:
i oby więcej takich prześladowań było.
Będąc chrześcijaninem, czy żydem musisz się liczyć z tym, że jesteś bardziej ograniczony umysłowo od ludzi inteligentnych, których Twoja ciemnota zwyczajnie irytuje.
...nazwy narodowości piszemy z dużej litery - zabobonniku ortograficzny, cha, cha. cha, ale nie gniewaj się, kup sobie pierwszą książkę w życiu... Słownik Ortograficzny.
no i gdzie tu błąd?
To proste za radą Rada Języka Polskiego:
"By być Żydem, trzeba się urodzić z matki Żydówki. Nie jest nim ktoś, kto miał jedynie żydowskiego ojca, natomiast każdy rabin uzna przynależność osoby, której ojciec Żydem nie był, jeśli pierwszy warunek jest spełniony. „Każdy, kto ma matkę Żydówkę lub przeszedł przez oficjalną procedurę konwersji na judaizm, jest Żydem. Należy zaznaczyć, że bycie Żydem nie ma nic wspólnego z przekonaniami lub tym co się robi. Osoba urodzona z rodziców nie-Żydów, nawet wyznająca tę samą wiarę jak Żydzi ortodoksyjni oraz przestrzegająca praw i zwyczajów judaizmu, nadal pozostaje nie-Żydem nawet dla najbardziej liberalnych odłamów judaizmu, podczas gdy osoba urodzona z matki Żydówki, nawet jeśli jest ateistą i nigdy nie praktykuje religii żydowskiej, nadal uważana jest za Żyda nawet przez ultra – ortodoksyjnych Żydów.” – czytamy w tekście zamieszczonym za serwisem JewFAQ w Portalu Społeczności Żydowskiej.
Także Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, podkreśla, że „żydowskość etniczna czy narodowa jest zbudowana na podstawie religijnej” zaś „przez konwersję religijną człowiek staje się Żydem we wszystkich znaczeniach” (Dialog i odrzutowce w księdze pamiątkowej na urodziny Stefana Wilkanowicza Pamięć przyszłości pod red. Janusza Poniewierskiego).
Czy zatem warto zadawać sobie tyle trudu dzieląc włos na czworo? Czy Rada Języka Polskiego, która całkiem niedawno zauważyła, że „rozróżnianie subtelnych różnic w pełnieniu przez imiesłowy przymiotnikowe funkcji czasownikowej lub przymiotnikowej bywa trudne dla przeciętnego użytkownika języka polskiego” (E. Polański, Nowy słownik ortograficzny PWN) i zaleciła ujednoliconą, łączną pisownię partykuły „nie” z imiesłowami (Komunikaty Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN, Nr 1 (2), 1998, s. 2 ), nie mogłaby się pochylić z troską nad dylematami wyrobników dialogu międzyreligijnego?
Zanim to nastąpi – te młyny wszakże mielą powoli – można chyba ująć sobie problemów z ortografią i przyjąć, że zawsze napisanie dużego „Ż” może się okazać mniejszym błędem. Nikogo też nie zrani ani nie dotknie".
Pozdrawiam ateistów z małej litery zaczynając pisanie. :---)