Nie wypowiadam się w kwestii czy IPN jest w Polsce potrzebny czy nie, to temat rzeka i nie chcę wywoływać pyskówki. Ale u nas przynajmniej sprawy postawiono jasno: czerwoni to ci źli chłopcy...
Temat norweskiego Archiwum Zdrady Państwa tak naprawdę to pod pewnymi względami ten sam temat co problem islamizacji, czy Somalijczyków siedzących na zasiłkach. To kwestia politycznej poprawności w dialogu publicznym, kwestia tego że Norwegowie zawsze są OK, a bez względu na sytuację należy się uśmiechać i mówić: det går bra!
Co zrobili Norwegowie po wojnie? Bardzo dużo szumu, ale tak naprawdę większość osób które pracowały dla kolaboracyjnego rządu nadal utrzymała posadki. Ale trzeba przecież było zrobić coś spektakularnego, szerokie masy domagały się zemsty. A wiadomo, że jak trzeba kogoś kopnąć w cztery litery, to najlepiej kogoś bezbronnego i bezradnego - na pewno nie odda. Czyli kobiety i dzieci. To kobiety i dzieci były masowo poniżane i karane, to one w tym kraju poniosły wszystkie konsekwencje kolaboracji. A faktyczni sprawcy? A kogo to obchodzi, tłum dostał swój krwawy ochłap, więc można wracać do interesów. Det går bra.
Gdy przyjechałem do Norwegii nie znałem tutejszych realiów ani języka, więc przez pierwsze około półtora roku pracowałem jako pomocnik w firmie budowlanej. I często zdarzało mi się widzieć w mieszkaniach zdjęcia dziadka czy ojca, pospiesznie chowane po szufladach przed przyjazdem polskich malarzy. Czemu? Bo Głowa Rodu jest na zdjęciu w bardzo twarzowym mundurze... Śmiech o mało mnie nie zabije, gdy słucham opowieści o tym jak to cały naród walczył z okupantem. Podczas rekrutacji do ochotniczych oddziałów SS w Oslo na ten przykład było w pewnych momentach średnio 7 kandydatów na jedno wolne miejsce [!!!].
Takiej sytuacji nie było nigdzie na świecie, NAWET W NIEMCZECH...
Szczytem wszystkiego była moja rozmowa ze znajomym Norwegiem. Człek około czterdziestki, inteligentny, wykształcony, pochodzący z prawdziwej norweskiej rodziny. Rozmawialiśmy o wojnie. Z dumą opowiadał o tym, że Norwegowie jako jedyni na świecie nie mieli nic wspólnego z holokaustem.
"Jak przyszli Niemcy, to my ich wszystkich gdzie się dało wyłapaliśmy i oddaliśmy Niemcom. A co oni potem z nimi zrobili, to już nie nasza w tym wina. My z tym nic wspólnego nie mieliśmy"
Teraz Norwegowie będą tropić kolaborantów. Mogę to skomentować w jeden tylko sposób: det går bra...