Przepraszam, ale to nie jest afera podsłuchowa. Afery to są u nas, gdzie wciąż i wciąż wychodzi na jaw, że Organy Państwa (lub prywatnie wysocy rangą politycy) w sposób absolutnie sprzeczny z prawem dokonuje montażu instalacji podsłuchowej, a następnie z tej instalacji korzysta. I to jest afera. W Norwegii taka sytuacja nie miała miejsca. Po prostu wykryto zainstalowaną przez osoby trzecie instalację. Najprawdopodobniej podczas rutynowej kontroli przeprowadzanej przez tutejszy odpowiednik naszego Biura Ochrony Rządy, Kontrwywiadu Wojskowego, lub jakiejś innej komórki. Proszę zwrócić też uwagę,że sprzęt był zainstalowany nie w Stortingu tylko "w pomieszczeniach w pobliżu". Biorąc pod uwagę cenę zestawu [podane 13.000 NOK - czyli mierząc do siły nabywczej w Polsce mówili byśmy o kwotach rzędu 1.500,-PLN) mógł takie coś zainstalować w swoim mieszkaniu czy biurze praktycznie każdy. Szef chcący szpiegować pracownika, pracownik szefa, firma konkurencyjna (szpiegostwo gospodarcze), czy w końcu najbardziej prozaiczne ze wszystkiego, czyli zazdrosny współmałżonek. Tak ja to widzę.