Sytuacja każdego z nas jest inna, ludzie mając nóż na gardle godzą się na tanią pracę. Nie można ich za to winić. Przypomnijcie sobie swoje początki, prawie wszyscy brali co popadnie, a teraz paniska głoszą idiotyczne teorie. To że w Norwegii od zawsze spełnialiśmy i spełniamy rolę jako (Billig Arbeidskraft) - taniej siły roboczej, jest oczywiste. Kto ma z tym problem, to jego sprawa.
Nawet jeśli chodzi o minimalne legalne stawki jakie wywalczyły związki zawodowe, to norki nie dopuszczą nigdy aby były wysokie.
Sam słyszałem jak norek do norka mówił, chcesz mieć zawsze w nocy o północy w razie awarii gwarancje na wykonaną pracę, weź moją firmę i tu cenę mu wywalił kosmiczną. Nie to weź polską firmę, ale do mnie nigdy w nocy nie dzwoń w razie awarii, bo ja nie chcę w nocy się głowić jak oni założyli ci tą klimatyzację i jak ma to działać? Chodziło o klimatyzację u dużego rolnika w części zabudowań razem z pomieszczeniem jako centrale. To się jemu też nie dziwię. To że gość dysponuje wiedzą, sprzętem, ma zawsze w przypadku awarii czas przyjechać naprawić ma duże znaczenie dla zamożnych norków. Nie mamy się co na to oburzać.