chodziłam na Kurs do Rusenhoff, za który zapłacilam oczywiscie, bo nei jestem zAfryki.
miałamw grupie dziewczyny z czarnego ladu, które siedziały tam jak na skazaniu. Marudziły ze jak można 600 godzin kursu od nich wymagac. Że my-z Europy- nie musimy itp.
Jedna z dziewczyn od 3 lat jest w No. Ma 2 letnie dziecko. ZERO po norwesku. bo w czasie tych 2 lat nie miała ochoty na "wyrobienie" tych godzin. i teraz się spina, bo ma mało czasu by zrealizowac te 600 h.
tej kobiecie z Navu chyba nie do ońca chodziło o to, ze oni się maja w ogole nie uczyc norweskiego, tylko że jesli ktos ma pracę, a nie zna norweskiego, to wlasnie powinno byc przesłanką do zgady na stały pobyt.
Sama podała przykład bab siedzących na zasiłkach w domu, bez pracy, bez integracji za to z wielką łaską uczeszczjaące na kurs norweskiego...ktorego i tak nie chcą sie uczyc.
Więc moze i lepiej byloby gdyby PRACA byla dla nich warunkiem na stały pobyt. a nie DARMOWY kurs. Zasiłki z NAV, plus kurs - ile kasy musi wydac ten durny kraj na tych nieuków:/ i nierobów.
i zgadzam sie z przedmówcą. darmowy kurs norweskiego?? marzy mi się