Oczywiscie, ze zauwazam roznice pomiedzy Polska, a Norwegia w tej kwestii. Wlasnie ze wzgledu na ta roznice, w Norwegii niemozliwe jest, zeby ciezarna kupowala alkohol w sklepie, chlala tak, ze zemdlala w monopolowym i dziecko uratowane przez cesarskie ciecie,mialo we krwi 4,5 promila. Tu taki numer nie przejdzie. Od wielu lat kupuje alkohol w Vinmonopolet (plus bezclowe sklepy), czesto place karta i jeszcze sie mna nikt nie zainteresowal

Widocznie pije w tzw. normalnych ilosciach

. Jesli ktos juz chla za duzo, to moze nie jest tak zle, jak sie nim ktos zainteresuje wczesniej, dopoki jeszcze jest szansa, ze nie stoczy sie do konca ?
Wracajac do norm zywieniowych, to nie jest to nic wyjatkowego. Takie rady, zalecenia znajdziesz i w Polsce i w Norwegii. Placowki zbiorowego zywienia musza na czyms opierac swoje jadlospisy dostosowujac je do wytycznych. Nie mozna serwowac (np. w przedszkolu, szkole itp.) 5 razy w tygodniu jajecznicy na boczku na obiad , a w nastepnym tygodniu schabowego z np......makaronem

Mnie dziwi, ze kogos zalecenia zywieniowe dziwia
W swojej prywatnej kuchni, moge serwowac, to na co mam ochote i tak czesto, jak tylko mam ochote. Moze nie lubie tlustych ryb, to nie bede ich jadla wcale (uzupelnie tranem

), a moze 4 razy w tygodniu i nikt mi do mojego prywatnego garnka nie zajrzy. Nie prawdaz ?
Faktycznie ciezki orzech do zgryzienia macie w tej Norwegii w kwestii zalecen zywieniowych