Rolnik bał się wjechać w wysoką trawę. Dron pokazał, co ukrywało się w polu
Podsumowanie artykułu
Drony ruszyły o świcie. Pole trzeba było sprawdzić
Drony pracowały nad polem systematycznie. Nensén wyjaśnił, że najlepiej działają wtedy, gdy powietrze i ziemia są chłodne, bo kamera na podczerwień łatwiej odczytuje różnice temperatur. Na ekranie pojawiło się pięć sygnałów ciepła. Każdy z nich oznaczał ukryte w trawie koźlę.
Zwierzęta stanowią przypadkowe ofiary działania maszyn rolniczych.Fot. stock.adobe.com/licencja standardowa (zdjęcie poglądowe)
Młode leżały nieruchomo. Rolnik mówi o strachu
Rolnik przyznał, że bez sprawdzenia pola koszenie odbywałoby się „z sercem w gardle”. Dodał, że wcześniejsze przejazdy autem lub quadem przy skraju pola nie dawały pewności, że zwierzęta odejdą. Wolontariusze podchodzili do koźląt spokojnie. Następnie przenosili je w bezpieczne miejsce przed rozpoczęciem pracy maszyny.


Jeszcze nikt nie skomentował
Napisz pierwszy komentarz