Dreamliner norweskich linii za sterami wystartował z lotniska im. Johna F. Kennedy'ego w Nowym Jorku o 11:58 lokalnego czasu i dokładnie po 5 godzinach i 9 minutach wylądował na płycie portu Londyn-Gatwick. Dotychczasowy rekord prędkości Norwegiana na tym odcinku został ustanowiony raptem miesiąc wcześniej i dotyczył o cztery minuty dłuższej podróży.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:4:"loty";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Zima sprzyja podniebnym rekordom
Zazwyczaj dreamlinery skandynawskiego przewoźnika kursują ponad Atlantykiem w 6,5 do 8,5 godzin. Właściciel lutowego rekordu z kapitanem Martinem Woodem za sterami leciał ze średnią szybkością 695 węzłów, czyli ok. 1285 km/godz. Sam pilot był zaskoczony, że na wysokości ponad 10 kilometrów przestworza przemierzało się tak „gładko i przyjemnie”.
Jak się okazało, maszyna trafiła w powietrzu na prąd strumieniowy. To zjawisko atmosferyczne nie bez powodu nazywa się benzyną lotniczą – podczas transatlantyckich podróży z zachodu na wschód pozwala zaoszczędzić nie tylko czas, ale i paliwo. Nad oceanem wzmaga się zimą. Kto wie, może to w takim razie nie koniec rekordów w tym sezonie.
Boeingowi 787-9 norweskich linii, chociaż jego wyniki mogą zaimponować innym budżetowym przewoźnikom, daleko jednak jeszcze do światowego rekordu, który od 1996 roku należy do British Airways. Pasażerski Concorde przebył wówczas trasę między Nowym Jorkiem a Londynem w zaledwie… dwie godziny i 52 minuty.