Według nich wysokość opłacanego abonamentu w poszczególnych państwach wcale nie jest adekwatna do wielkości zasobów dostępnych za pośrednictwem popularnego portalu z serialami. W rankingu pod tym względem Polska wypada blado, ale najgorzej… Norwegia.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Netflix Netflixowi nierówny
Autorzy analizy Comparitech porównali liczbę tytułów, które można obejrzeć po opłaceniu miesięcznej stawki za podstawowy pakiet Netflixa, biorąc na warsztat 24 krajów świata. Wnioski? Abonenci wcale nie kupują tego samego produktu, a najwięcej tracą Norwegowie.
Mieszkańcy kraju fiordów za 89 koron, czyli w przeliczeniu ok. 10,95 dolara, mają do dyspozycji bibliotekę 3318 materiałów (0,0033 dolara za tytuł, stan na sierpień), podczas gdy na przykład Japończykom wystarczy przeznaczyć raz w miesiącu 5,86 dolara, żeby móc wybierać spośród znacznie bardziej obszernej bazy (5986 pozycji; 0,0010 dolara za tytuł).
Znaczy to, że Norwegowie płacą za tytuł o 230 proc. więcej niż mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni, a porównaniu do Amerykanów i Brytyjczyków – kolejno ok. 135 i 130 proc. Średni koszt za tytuł z Netflixa w skali świata to 0,0023 dolara, więc norweski abonent wydaje 43 proc. więcej niż przeciętne koszty.
Polacy mogą czuć równie małą satysfakcję co abonenci z Północy, a to z uwagi na najskromniejszy zasób filmów, seriali i programów w podstawowym miesięcznym planie – 2965. Na osłodę wysokość polskiego abonamentu jest już bliższa średniej opłacie na wszystkie badane 24 państwa (9,33 dolara w porównaniu do 8,29 dolara).