A co mają niby robić. Nie każdy ma ustosunkowanych rodziców którzy mogą załatwić letką pracę polegającą na gapieniu się w ekran komputerowy i kawkowaniu. Nie wypada we własnym kraju robić na budowie czy produkcji. A Norwegowie gdzie niby mają pojechać na saksy , może do Polski. W innych krajach tej kategori NIITS , nie pracujących , nie uczących jest 20%, Kanada, Korea Płd. , bo w krajach rozwiniętych albo się robi na letkim ładnie nazywającym się stanowisku albo wcale. Po zatym , próżniactwo to stara tradycja. Przez wieki we wszytkich krajach od pracy to byli parobcy i ludzie którzy zapożyczyli się na jakieś szaleństwa a potem była tyrka do śmierci na spłatę długu. To tak jak dzisiaj , więc nic nowego. Lepiej niech się Polska martwi, bo swoimi żenującymi zarobkai nie przyciągnie do kichowej roboty parobków nawet z najbiedniejszych krajów. A z młodych każdy jest conajmniej magister i choćby chciał się przyjąc na budowę to i tak nie będą z nim gadać. Za to w Polsce ludzi do utrzymania, emerytów , w tym masa uprzewilejowanych, urzędników wszelkiej maści to jest wiele , bardzo wiele. To chyba jasne że Polska nie ma najmniejszych szans w obecnej sytuacji jako kraj neokolonialny na utrzymanie tego wszystkiego. Ba nawet jak się polski budzet wnet wywali to miliony nastałych nędzarzy nie będa mieli gdzie zwiać za granicę. Bo już teraz ilu się bezskutecznie prosi o pracę parobka za granicą , a kolejne kraje będą obcinać i kasować socjal dla polskiej ubogiej szarańczy.