scanpress.net/promowane/nauka-alfabetu-wydaniu-norweskim
Zamieszkała w Trondheim Agnieszka Wojtowicz zaalarmowała norweskie media z powodu skandalicznego „zadania domowego”, jakie przyniosły ze szkoły jej bliźniaki chodzące do 1 klasy
Gdy dzieci zabrały się do odrabiania lekcji, p. Agnieszka dostala szoku: w brulionie nauczyciel wkleił następujący obrazek:
Ponieważ dzieci w szkole Breidablikk w Trondheim uczą się nowej literki „E”, ich zadanie domowe polegało na wypisaniu słów z obrazka zaczynających się na „E”. Dzieci prawidłowo odgadły „elefant” (słoń) oraz „epler” (jabłka). Ale jak widać na załączonym obrazku zawiera on dalsze, nieco bardziej zaawansowane słowa zaczynające się na „E”: „ereksjon” (wzwód) a także „ejakulasjon” (wytrysk). Nie należy się wprawdzie spodziewać takiej znajomości języka ze strony 6-ciolatków, lecz sam fakt umieszczenia tych elementów w zadaniu domowym jest skrajnie bulwersujący i każe postawić pytanie, czym kierowała się autorka tych rysuków Henriflette.
Sprawa nabrała rozgłosu i dziennik VG poświęcił jej całą stronę w środowym wydaniu 15.10.2014.
– Dzieci miały wytłumaczyć, co widzą na rysunku, ale tego nie potrafiły wytłumaczyć – powiedzaiał p. Agnieszka w rozmowie z VG.
- Rozmawiałam z wieloma osobami i wszyscy są w szoku. Jedna matka powiedziała, że nie pozwoliła córce odrabiać lekcji – dodała p. Agnieszka Wojtowicz. Historia niecodziennego zadania domowego trafiła także do Facebooka, wielu rodziców wyrażało oburzenie.
Na biurku ministra
Jednak zdaniem ministra edukacji Torbjørna Røe Isaksena jest to burza w szklance wody: - Może to właśnie my, dorośli, najbardziej reagujemy negatywnie na widok tego obrazka, bo myślimy inaczej, niż dzieci – stwierdził rozweselony sytuacją Isaksen, choć przyznał, że zadanie nie pasuje dla dzieci szkolnych w tym wieku. Pochwalił także rodziców za zwrócenie uwagi na tak niecodzienne zadanie domowe.
Więcej obrazków z serii można zobaczyć u dołu artykułu w VG: www.vg.no/nyheter/innenriks/oppvekst/kun...sterkest/a/23316210/
Zamieszkała w Trondheim Agnieszka Wojtowicz zaalarmowała norweskie media z powodu skandalicznego „zadania domowego”, jakie przyniosły ze szkoły jej bliźniaki chodzące do 1 klasy
Gdy dzieci zabrały się do odrabiania lekcji, p. Agnieszka dostala szoku: w brulionie nauczyciel wkleił następujący obrazek:
Ponieważ dzieci w szkole Breidablikk w Trondheim uczą się nowej literki „E”, ich zadanie domowe polegało na wypisaniu słów z obrazka zaczynających się na „E”. Dzieci prawidłowo odgadły „elefant” (słoń) oraz „epler” (jabłka). Ale jak widać na załączonym obrazku zawiera on dalsze, nieco bardziej zaawansowane słowa zaczynające się na „E”: „ereksjon” (wzwód) a także „ejakulasjon” (wytrysk). Nie należy się wprawdzie spodziewać takiej znajomości języka ze strony 6-ciolatków, lecz sam fakt umieszczenia tych elementów w zadaniu domowym jest skrajnie bulwersujący i każe postawić pytanie, czym kierowała się autorka tych rysuków Henriflette.
Sprawa nabrała rozgłosu i dziennik VG poświęcił jej całą stronę w środowym wydaniu 15.10.2014.
– Dzieci miały wytłumaczyć, co widzą na rysunku, ale tego nie potrafiły wytłumaczyć – powiedzaiał p. Agnieszka w rozmowie z VG.
- Rozmawiałam z wieloma osobami i wszyscy są w szoku. Jedna matka powiedziała, że nie pozwoliła córce odrabiać lekcji – dodała p. Agnieszka Wojtowicz. Historia niecodziennego zadania domowego trafiła także do Facebooka, wielu rodziców wyrażało oburzenie.
Na biurku ministra
Jednak zdaniem ministra edukacji Torbjørna Røe Isaksena jest to burza w szklance wody: - Może to właśnie my, dorośli, najbardziej reagujemy negatywnie na widok tego obrazka, bo myślimy inaczej, niż dzieci – stwierdził rozweselony sytuacją Isaksen, choć przyznał, że zadanie nie pasuje dla dzieci szkolnych w tym wieku. Pochwalił także rodziców za zwrócenie uwagi na tak niecodzienne zadanie domowe.
Więcej obrazków z serii można zobaczyć u dołu artykułu w VG: www.vg.no/nyheter/innenriks/oppvekst/kun...sterkest/a/23316210/
