Equinor działa pod presją dwóch oczekiwań. Ma zarabiać dla akcjonariuszy, a państwo norweskie jako największy właściciel chce jednocześnie spółki działającej zgodnie z celami porozumienia paryskiego. Zielone inwestycje mają jednak często niższą rentowność niż projekty ropy i gazu. Equinor w ostatnich latach kilka razy ograniczał swoje ambicje klimatyczne. Teraz spółka zapowiedziała kolejny zwrot.
Więcej ropy, mniej zielonych celów
Equinor chce zwiększyć produkcję o 150 tys. baryłek ekwiwalentu ropy dziennie do 2035 roku. Oznacza to poziom 2,3 mln baryłek dziennie. Spółka podniosła też cele dla norweskiego szelfu. W 2030 roku ma to być 1,35 mln baryłek dziennie, a w 2035 roku 1,3 mln baryłek dziennie.
Zmiany mają być osiągane między innymi przez cięcia kosztów i kolejne projekty podmorskie. Equinor zapowiedział też większe transfery do właścicieli, w tym wyższe skupy akcji i rosnące dywidendy. Jednocześnie 90 proc. inwestycji ma trafiać na norweski szelf oraz do międzynarodowej działalności ropy i gazu. Na energię odnawialną spółka chce przeznaczać 10 proc. inwestycji.
Norweska gospodarka opiera się w dużej mierze na dochodach ze sprzedaży ropy i gazu.Fot. Øyvind Gravås and Bo B. Randulff, materiały prasowe Equinor
Politycy reagują, a inwestorzy patrzą na rentowność
Kristoffer Sivertsen z Partii Postępu (FrP) nazwał decyzję Equinoru „urealnieniem”. Powiedział, że państwo powinno trzymać się z dala od zielonych wymogów, które ograniczają produkcję na norweskim szelfie. Według niego w centrum powinny być miejsca pracy, bezpieczeństwo energetyczne i większe wydobycie. Dodał, że rezygnacja z zielonych celów to dla niego „muzyka dla uszu”.
Frøya Skjold Sjursæther z Partii Zielonych (MDG) oceniła, że Equinor jest „oderwany od rzeczywistości”. Wskazała, że świat inwestuje więcej w odnawialne źródła energii niż w paliwa kopalne. Jej zdaniem spółka działa wbrew temu, co jest potrzebne do osiągnięcia celów klimatycznych. Equinor wcześniej tłumaczył, że świat potrzebuje coraz więcej energii, a transformacja energetyczna wymaga czasu.
Spór dotyczy także właścicieli Equinoru. Państwo norweskie ma 67 proc. akcji i popiera plany transformacji spółki. Senior analityk KLP Kapitalforvaltning Arild Skedsmo wskazuje na łamach E24, że rynek często reaguje spadkiem kursu na wiarygodne plany klimatyczne firm naftowych, a wzrostem na cięcia zielonych ambicji.