Pierwszą reakcją na wydarzenia na Bliskim Wschodzie i napiętą sytuację między Stanami Zjednoczonymi a Iranem był gwałtowny wzrost ceny ropy naftowej, a co za tym idzie – oleju napędowego i benzyny. Po tym jak z 2 na 3 stycznia w amerykańskim ostrzale rakietowym razem z 7 innymi osobami zginął najważniejszy irański wojskowy, generał Kasem Sulejmani, 6 stycznia w Norwegii za litr oleju trzeba było zapłacić o 10 øre, a za benzynę o 8 øre więcej niż w ubiegłym tygodniu. Natomiast w nocy
8 stycznia stawka za baryłkę brent sięgnęła ponad 70 dolarów, a to najwięcej od maja 2019. To z kolei wywołało odwet Iranu, który wymierzył rakiety w amerykańską bazę lotniczą Ayn Al Asad w Iraku.