Refinansiering w Norwegii
Sprawdź
Zasiłki dla bezrobotnych w Norwegii
Sprawdź
Ubezpieczenie samochodu w Norwegii
Sprawdź
Kredyt konsumencki w Norwegii
Priseks: Eff. rente 15,8%, 65 000kr. over 5 ar, etablering 950kr., Totalt: 92 354kr.
Sprawdź
Zasiłki na dzieci w Norwegii
Sprawdź
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zaoszczędzić na jedzeniu i nie zostać zatrzymanym. Limity przewozu żywności przez granicę Aktualności
Krystian Łukowicz 15 lutego 2018
12:06

Zaoszczędzić na jedzeniu i nie zostać zatrzymanym. Limity przewozu żywności przez granicę

9
Skomentuj
Przywożenie swojego jedzenia do Norwegii jest legalne, ale tylko w odpowiednich ilościach. Na zdjęciu: most na przejściu granicznym w Svinesund Wikimedia Commons/CC BY-SA 3.0 Norway/Bjoertvedt
Wiele osób pracujących w Norwegii próbuje obniżyć koszty swojego utrzymania, przywożąc do kraju własne jedzenie. Jak się jednak okazuje, z ilością produktów spożywczych nie można sobie pofolgować. Na konkretne rodzaje żywności zostały nałożone limity.
Warto zatem wiedzieć, jakie restrykcje panują na norweskiej granicy, by nie spotkać się z przykrą niespodzianką, gdy okaże się, że wątpliwości celników budzi na przykład waga przewożonego jedzenia lub jego pochodzenie. Przedstawiamy przepisy, których znajomość pomoże uniknąć przykrego zaskoczenia podczas rutynowej kontroli granicznej.
Reklama

Bez wyjątków, nawet od święta

Ciężko powiedzieć, kto był bardziej zaskoczony na przejściu granicznym w Svinesund – celnicy czy Norweg, który pod koniec stycznia chciał przewieźć... 736 kilogramów mięsa. Na nic zdały się tłumaczenia, że kupił je na wesele.
Służby celne (Toll) podają, że przez norweską granicę można przewieźć maksymalnie 10 kilogramów: mięsa, wyrobów mięsnych, sera, produktów mlecznych i karmy dla zwierząt na osobę.

Limit przewozu karmy dla zwierząt nie dotyczy karmy dla psów i kotów. Dla tych czworonogów przewóz jest nielimitowany, obostrzenia dotyczą tylko pokarmu do innych zwierząt.

Do kraju wwieźć można tylko produkty kupione na terenie Unii Europejskiej i Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Żeby przetransportować żywność, która nie została nabyta w którymś z państw członkowskich, trzeba dostać pozwolenie. Wymagania te nie obejmują mięsa, wyrobów mięsnych, mleka, sera i pozostałych produktów mlecznych przywożonych ze Szwajcarii, Lichtensteinu, Islandii, Księstwa Andory i San Marino. W związku z powyższym transport mięsa z Polski jest dozwolony.

Jarosze też pod kontrolą

Limity dotyczą nie tylko drogich w Norwegii produktów pochodzenia zwierzęcego. Pewne ograniczenia nałożono też na przewóz warzyw i roślin. W ten sposób Norwegowie starają się uniknąć rozprzestrzeniania się obcych dla skandynawskiego krajobrazu roślin przywiezionych przez cudzoziemców.

Jakie produkty przewieziemy bezproblemowo przez punkt graniczny?

– do 10 kg owoców, jagód i warzyw

– do 25 ciętych kwiatów

– do 3 kg cebulek kwiatowych

– do 5 roślin doniczkowych (muszą to być rośliny domowe pochodzenia europejskiego)

– do 50 paczek ziaren

Osoba, która chce przetransportować przez norweską granicę wymienione produkty, musi mieć skończone 12 lat. Dzieci poniżej 12. roku życia mogą mieć przy sobie tylko napoje i słodycze bezcłowe.

Najtrudniej przez granicę przywieźć... ziemniaki. Na popularne kartofle trzeba mieć specjalne pozwolenie, bez względu na ich posiadaną ilość.

Norweskie prawo zakazuje wwożenia do kraju także pestycydów na własny użytek w pracach ogrodowych.
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Josef Satan
Josef Satan 16-02-2018 12:42

3sort napisał:
Ja nie kocham ale musze
To co tu jest ciekawe w tym procederze to subkultura jak sie wokol tego wytwarza Specjalny typ ludzi, ktorzy handluja tam wiecej niz inni, Eda Pelle ze swoja wyszukana ironia na ten temat - \\\" Harry \\\", no i Monte Bello camping
Cos na wzor................ \\\"polska wies spiewa i tanczy\\\" a jednak o swoistym charakterze.


Mekka spragnionych zakupow jest Ullared (Gekås).
Z fascynacja spogladam na wszystkich odwiedzajacych ten olbrzymi sklep jak i zatrudnionych tam celebrytow Ola-Conny i Morten.
I tak sie ciesze, ze nie zostalem nigdy zmuszony do odwiedzenia tego przybytku.

-4
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
białyorzeł
białyorzeł 15-02-2018 17:54

Steinhugger jesteś bardziej norweski niż sami norwegowie.

6
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Sławomir, Janusz kumpel Grażyny Wiśniewski

Limity nie sa wymyslone dla nas Polakow. Wszyscy lubia przewiezc troche wiecej.
NP. nawet zamozni Norwedzy organizuja cale wycieczki rodziny i znajomych do Szwecji aby nakupic alkoholu i miesiwa na np. wesele . Traktuja to jako jedna z atrakcji zwiazanych z ta uroczystoscia.
Pozdrawiam.
PS. Ja bardzo lubie polskie wedliny i sery i zawsze z domu zabieram ile moge : )

22
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Josef Satan
Josef Satan 15-02-2018 14:25

Handel w Szwecji jest znana dyscyplina sportowa
Ja sam od czasu do czasu udaje sie w przymuszona podroz do "søta bror" aby cos kupic. W punkcie wyjsciowym nigdy nie wiem, ze jest mojej rodzinie tyle potrzeba.
Pod koniec zakupow wpadam w duza zadume, ze wlasciwie, to my nic w domu nie mamy, skoro tak duzo kupujemy.
Moje pociechy twierdza od malego, ze mleko szwedzkie lepiej smakuje (ja mam inne zdanie), trwa jest tam zielensza a i pieniadze inaczej pachna.

Coz, ze znawcami nie wchodze w dyskusje. Ide sobie do apteki i kupuje paracet i ibux na bol glowy....duzo tansze niz w Norwegii.
Tak...kocham zakupy w Szwecji

6
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Steinhugger
Steinhugger 15-02-2018 13:55

Czasy w jakich taskałem torby z jedzeniem z Polski bezpowrotnie mineły jakieś kilka lat temu. Co na to wpłyneło? Mam dość jedzenia tego co trzeba bo termin się kończy i jest w lodówce zamiast tego na co ma się ochotę. Mam dość mrożenia mięsa bo świeże smakuje lepiej itd.

Ciąganie jedzenia i wszystkiego (alkohol, papierosy, meble) co się da z Polski podobnie jak pożeranie First Price itp. smakołyków ma zdradliwy wpływ na ocenę opłacalności pracy w Norwegii. To nie jest normalne życie białego Europejczyka. Jeśli porówna się bowiem ceny za takie same towary w Szwecji lub Danii i tamtejsze zarobki wychodzi na to samo. Nie ma również limitów jeśli ktoś na siłę chce coś zwozić

W takich Niemczech gdzie niektóre artykuły jak chemia czy słynne pampersy są tańsze niż w Polsce (i lepszej jakości) na dzień dzisiejszy podobnie jak w wyżej wymienionych krajach proszą się o pracowników z Polski można odłożyć te 1,5 tyś euro i nieraz być co weekend w domu jak norweski Szwed.

Skąd ten wpis? Bo kombinatoryka przebywających w Norwegii ludzi mająca na celu chorobliwe oszczędzanie na wszystkim po latach zaczeła mnie przerażać. Stąd też te limity i "zabawa w kotka i myszkę" z norweskim prawodawcą

15
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas