Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Uciążliwe i niebezpieczne: policja reaguje na zgłoszenia o imprezach i ogniskach Aktualności
Monika Pianowska 13 kwietnia 2020
08:00

Uciążliwe i niebezpieczne: policja reaguje na zgłoszenia o imprezach i ogniskach

Skomentuj
Policja ubolewa, że niektórzy kompletne bagatelizują restrykcje mające zapobiegać rozprzestrzenianiu się koronawirusa. adobe stock/ licencja standardowa
Chociaż od Niedzieli Palmowej do Wielkanocy w Norwegii trwał tzw. spokojny tydzień (den stille uke), mieszkańcy kraju fiordów zdążyli w ostatnich dniach zapewnić policji sporo zajęć. Funkcjonariusze musieli przede wszystkim interweniować na zgłoszenia o głośnych imprezach, jak również o zgromadzeniach i ogniskach pod miastem.
Wbrew norweskiej tradycji spędzania świątecznego urlopu w hytcie lub na łonie przyrody, w tym roku – w związku z epidemią koronawirusa – 9 na 10 Norwegów zadeklarowało, że Wielkanoc spędzi w domu. Mimo to niektórzy zignorowali zakazy o przebywaniu w dużych skupiskach, a także ceniony w czasie Wielkiego Tygodnia spokój sąsiadów.
Reklama

Łamanie zasad i ryzyko pożaru

Policja i straż pożarna obawia się przede wszystkim o ogniska i grille w plenerze, które nawet teraz cieszą się ogromną popularnością na terenach leśnych, szczególnie wokół Oslo. Poza tym, że w zaistniałych okolicznościach nie wszyscy przestrzegają zasad izolacji społecznej i zachowywania dystansu – jak w Merkedammen w Tønsberg, gdzie policja musiała rozgonić grupę pijanych osób, bawiących się przy ognisku – Norweski Instytut Meteorologiczny w wielu miejscach w kraju wydał ostrzeżenia związane z ryzykiem wystąpienia pożaru na terenach zielonych. W przypadku okolic Oslo jest to żółty poziom zagrożenia. Dla strażaków i policjantów problematyczne okazują się także przepełnione parkingi – obawiają się, że w przypadku pożaru nie będą mieli możliwości podjechania w pobliże miejsca akcji.

Impreza w autach to nie zgromadzenie?

COVID-19 pokrzyżował też plany przedstawicielom środowiska rånerów, fanów imprez i motoryzacji, którzy w kwietniu mieli się udać na coroczny zjazd w Szwecji. Zamiast tego jednak gromadzili się w autach lokalnie i ścigali w centrach miast. Policja z Verdal (Trøndelag) zatrzymała kilku kierowców za agresywną jazdę bez pasów, ponadto w Tiller (Trondheim) interweniowali po skargach na pisk opon i głośną muzykę puszczaną z samochodów.
Podobna sytuacja miała miejsce w Bø (Telemark). Patrole do Stoa (Arendal), gdzie zgromadziło się 35-50 aut, wysłała także policja z Agder. Również w Sørlandspar rånerzy urządzili w samochodach imprezę na ponad sto osób. Policja ubolewa, że to kompletne bagatelizowanie restrykcji mających zapobiegać rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Problematyczne okazały się także domówki pod prywatnymi adresami. Policja z regionu Vest w nocy z 9 na 10 kwietnia była wzywana 14 razy, z czego 12 zgłoszeń dotyczyło imprez w różnych częściach Bergen.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas