Do zatrzymania doszło 21 września, krótko po konferencji zorganizowanej w norweskim parlamencie – Stortingu. Rosjanin, który brał udział w seminarium dotyczącym cyfryzacji i bezpieczeństwa, miał przykuć uwagę służb swoim podejrzanym zachowaniem.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Aresztowany na lotnisku
51-letni mężczyzna został zatrzymany przez służby bezpieczeństwa PST na lotnisku Gardermoen. Służby postawiły mu zarzut nielegalnej działalności szpiegowskiej, do której miałoby dojść podczas przebywania w Stortingu. Według norweskich dzienników, świadków miało zaniepokoić niecodzienne, podejrzane zachowanie Rosjanina. 22 września mężczyzna został przeniesiony do aresztu w celu uniemożliwienia zniszczenia ewentualnych dowodów w sprawie.
Rosjanie: „To absurdalne”
Zarzuty pod adresem aresztowanego o szpiegostwo odpiera obrońca Rosjanina, Hege Aakre. Według Aakre piątkowe zdarzenie jest wynikiem nieporozumienia. Obrońca dodaje, że aresztowany ma logiczne wytłumaczenie zachowania, które mogło wzbudzić podejrzenia służb.
Kwestię aresztowania nieoficjalnie skomentowała ambasada Rosji, która oskarżenie o szpiegostwo nazwała absurdem. Njord Wegge z Norweskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (NUPI) zauważa jednak, że Moskwa ma wiele powodów, by zlecać obywatelom swojego kraju tego typu działalność. Wśród najważniejszych Wegge wymienia informacje o krajach należących do NATO, kwestię bezpieczeństwa, informacje dotyczące broni, systemów wojskowych, najnowszych technologii, a także politykę wewnętrzną kraju.
Norwescy dziennikarze spekulują także, że zatrzymanie Rosjanina może doprowadzić do wymiany pomiędzy Norwegią a Rosją – w Moskwie od grudnia 2017 r. przebywa aresztowany pod zarzutem szpiegostwa Norweg Frode Berg. Politycy nie chcą jednak oficjalnie komentować tej kwestii.