Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Głodne zwierzęta, zmarnowane zbiory i deficyt wody. Norwegia nie radzi sobie z suszą Aktualności
Maja Zych 10 lipca 2018
11:58

Głodne zwierzęta, zmarnowane zbiory i deficyt wody. Norwegia nie radzi sobie z suszą

1
Skomentuj
Tylko przez pierwsze pół roku strażacy musieli ponad tysiąc razy interweniować w sprawie pożarów terenów zielonych. pxhere.com / CC0 Public Domain
Tegoroczne lato w Norwegii należy do jednych z najcieplejszych w historii, co pozytywnie wpływa na nastrój mieszkańców i turystów, którzy w pełni korzystają z „południowych” upałów.  Tak wysokie temperatury i brak opadów mają jednak tragiczne konsekwencje dla norweskiej natury – w mediach niemal codziennie pojawiają się informacje o interwencjach straży pożarnej w sprawie pożarów łąk i lasów.
Do śmiechu nie jest także rolnikom, którym brakuje pożywienia, aby wykarmić zwierzęta. Jeśli sytuacja się nie zmieni, na rzeź trafić może nawet kilkanaście tysięcy krów, owiec i koni. Ponadto władze apelują do mieszkańców o oszczędzanie wody i przestrzeganie zakazów grillowania i podlewania trawników – w najgorszym bowiem wypadku Norwegom grozi brak dostępu do wody w niektórych częściach kraju. Co może się wydawać kuriozalne, również… na terenie stołecznego lotniska.
Reklama

Rolnicy załamują ręce

Sytuację norweskich hodowców ocenia się tego lata na wyjątkowo ciężką.  Z powodu upałów i suszy ilość plonów jest o około 60 proc. mniejsza niż zazwyczaj, a na pastwiskach praktycznie nie widać roślinności. To ogromny problem dla rolników, którzy nie mają czym wykarmić zwierząt – wielu z nich jedynego wyjścia wypatruje w rzezi. Sytuacja dotyczyć może nawet 12 tys. krów, koni, owiec, a nawet królików i lam.

Podobne warunki pogodowe występują w całej północnej Europie, dlatego znacznie ograniczone okazują się także możliwości importu paszy. Minister Rolnictwa Jon Georg Dale zapewnia jednak, że prowadzone są rozmowy na temat możliwych form pomocy i zakupu pożywienia z krajów sąsiedzkich.

Problem pojawił się także w kwestii zbioru owoców, które w związku z wysokimi temperaturami dojrzały szybciej niż zwykle. Wielu pracowników sezonowych – w tym Polaków – nie zdążyło dojechać do Norwegii na czas, a rolnicy szacują, że z tego powodu zbiory mogą być nawet o 30 proc. niższe niż w ubiegłym roku.

Prawie 300 pożarów lasów

Wyjątkowo tragiczne statystyki dotyczą też pożarów lasów – do tej pory w tym roku strażacy musieli interweniować już niespełna 300 razy, czyli prawie tyle samo, co przez cały 2017. Ponadto odnotowano 754 pożarów traw. Strażacy zapewniają, że nie pamiętają gorszego lata pod względem liczby interwencji.

W większej części kraju wciąż obowiązuje wysokie lub bardzo wysokie zagrożenie pożarowe, dlatego istnieje uzasadniona obawa, że dramatyczne statystyki na ten rok mogą się jeszcze pogorszyć. Na walkę z ogniem, niszczącym norweskie lasy, rząd zdecydował się dlatego przeznaczyć dodatkowe 12,5 miliona koron.

Może zabraknąć wody

Niski poziom wód gruntowych jest szczególnie odczuwalny na południu, jednak niepokojących pomiarów dokonano także w kliku stacjach w okręgu Nordland. Przedstawiciele Urzędu ds. Cieków Wodnych i Energetyki biją na alarm. Ich zdaniem, jeśli gminy nie wprowadzą pewnych restrykcji związanych ze zużyciem wody w gospodarstwach domowych, niektóre z nich mogą stracić do niej dostęp. Zalecają oszczędność, a do właścicieli wodociągów w konkretnych regionach apelują o kontrolowanie poziomu wód w studniach i magazynach z wodą pitną.

Jeśli sytuacja pogodowa w Norwegii się nie zmieni, szacuje się, że już za niecałe dwa miesiące wody zabraknąć mogłoby między innymi na głównym norweskim lotnisku – Oslo Gardermoen.
Gość
Wyślij
Dodaj zdjęcie
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
ela kowal
ela kowal 7 dni temu

Norwegia to bogaty kraj. Nie sprowadzi sobie wody? Chociazby z Marsa.

Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas