Zakopiańska energia w Bergen – relacja z koncertu Zakopower
Unikalny miks: rocka, jazzu, reggae, punka i folku podhalańskiego. Do tego refleksyjne teksty, śpiewane góralską gwarą. Ich utwory nie pozwalają na stanie w miejscu.
Komentarze (4)
Udostępnij
Kopiuj link
Po kilku szybszych akordach nogi same rwą się do tańca, a ręce do klaskania w rytm. Takiej pozytywnej dawki polskiej kultury dostarczył, zorganizowany przez PS-Scene, koncert Zakopower w Bergen w niedzielny wieczór 12 kwietnia.
Jeden but do szczęścia starczy
Szalone tańce, zgubione buty, chórek fanek pod sceną, uśmiechy na twarzach publiczności. To tylko kilka migawek z koncertu. Początkowo słuchaliśmy brzmienia spokojnych melodii. Później przyszedł czas na bardziej energetyczne utwory. „Boso" śpiewaliśmy razem z zespołem. Popisy górali z podskokami Józka „Wujka", nawiasem mówiąc najstarszego członka zespołu, robiły wrażenie. A jak bawili się uczestnicy?
fot. PS-Scene/Bogusław Podlesiecki
- Rewelacja, poziom mistrzowski - tak podsumowują koncert Sylwia i Paweł, zawodowi muzycy - Zwłaszcza solówka na perkusji Łukasza Moskala zapadnie mi w pamięć - mówi Paweł.
Sylwia dodaje:
-Teksty są z przesłaniem, wykonanie bardzo autentyczne. Kiedy Sebastian śpiewał smutno, czuć ten smutek, przeszywający aż do szpiku kości, a kiedy radośnie, to śmiał się całym sobą.
Dobra atmosfera wciągnęła do zabawy większość. Im dalej, tym więcej tańczących w rytm muzyki.
- Świetna atmosfera, kawał dobrej, energetycznej muzyki. Wytańczyłam się. I o to chodziło - mówi Ewa.
Dialog Sebastiana z publicznością:
- I niech Wam się darzy!
Energiczna i donośna odpowiedź publiczności:
-Dziękujemy! Dziękujemy! - skandowali.
Z taką pozytywną energią zaczynamy nowy tydzień
fot. PS-Scene/Bogusław Podlesiecki
Urliken jak Giewont
Nie mogłam sobie odmówić przyjemności i zapytałam Sebastiana, jak podoba mu się nasze Bergen.
- To, co udało nam się zobaczyć podczas trzydniowej trasy - krajobrazy, architektura, ta stara i nowoczesna - urzekło nas swoim pięknem i harmonią -Jest tutaj w Bergen coś magicznego - opowiada Sebastian - morze, las, skały, góry, nawet odpowiednik Giewontu, bardziej zróżnicowany widok niż w Zakopanem.
- Największe zaskoczenie? - pytam.
- Fiordy dla naszego kierowcy, pojawiające się znienacka - odpowiada z uśmiechem Sebastian - Na szczęście sprzęt dojechał na czas - dodaje - Wywozimy stąd same dobre wspomnienia, spotkaliśmy miłych ludzi, zostaliśmy bardzo dobrze odebrani. Będzie, co wspominać. A póki co, czeka nas praca nad nową płytą na 10-lecie naszego zespołu.
Na imprezie spotkałam prawdziwych fanów, entuzjastów kultury, a także osoby, które przyszły z nieco innych powodów.
Magda z Mirkiem przejechali 60 km specjalnie na koncert.
- Przyszliśmy tutaj z pobudek patriotycznych - mówi Magda - Nie jestem fanką. Wspieramy polską kulturę. Jednak muzyka, zwłaszcza początkowe utwory łączące jazz i reggae, spodobały mi się na tyle, że kupiłam płytę, zaraz idę po autograf - dodaje.
A jakie atrakcje szykują się w najbliższym czasie? Bogusław Podlesiecki, prezes PS-Scene mówi: - Z pasji powstał pomysł organizowania wydarzeń artystycznych i kulturalnych dla norweskiej polonii. Już w czerwcu kolejna porcja rozrywki. Tym razem zapraszam na Kabaret Skeczów Męczących. Wystąpi w 4 miastach.
Szkoda tylko, że przyjechał zespół trzeciego sortu. Ale jak ktoś lubi muzykę udającą folk i nieudolnie naśladującą nasz rodzimy folklor to mu zakopower wystarczy. cóż są gusta i guściki.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
14-04-2015 20:37
0
0
Zgłoś
14-04-2015 15:00
0
0
Zgłoś
14-04-2015 14:03
1
0
Zgłoś