Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Tak wyglądała toaleta dwóch Polaków. Przez dwa lata mieszkali w przyczepie kempingowej w Telemarku Praca i pieniądze
Pola Jacobsen 26 stycznia 2017
12:59

Tak wyglądała toaleta dwóch Polaków. Przez dwa lata mieszkali w przyczepie kempingowej w Telemarku

9
Skomentuj
W SZOKU: Wiklinowe krzesło służyło im za WC screenshot/FriFagbevegelse
Wiklinowe krzesło w ogrodzie pracodawcy służyło im za toaletę, a ogrodowy wąż za prysznic. Teraz polscy pracownicy domagają się wypłaty zaległych pensji rzędu 100 tys. złotych.
– Jeden z najgorszych widoków, jakie kiedykolwiek widziałem – wyznaje Rune Tønnesen z federacji związków zawodowych Fellesforbudnet norweskiej prasie. A w ciągu lat pracy jako związkowiec widział wiele.

Dwóch Polaków, Andrzej i Zbigniew Hohendorf, przez kilka miesięcy pracowało dla norweskiej prywatnej firmy HT Eiendom. Robotnicy zakwaterowani zostali w starej przyczepie kempingowej w ogrodzie norweskiego szefa, w samym centrum Skien w południowo-wschodniej Norwegii. Jako toalety używali wiklinowego krzesła z wyciętą w siedzisku dziurą. Wodę pobierali z węża ogrodowego, a posiłki przygotowywali na drewnianych paletach.

O urągających warunkach zakwaterowania Polaków doniósł do norweskiej Inspekcji Pracy (Arbeidstilsynet) zaalarmowany sąsiad. Inspekcja zajęła się sprawą i w tej chwili rozważa oskarżenie firmy budowlanej o naruszenie ustawy o środowisku pracy.

– Oburza mnie również to, że to wszystko miało miejsce jakieś 200 metrów od ratusza – dodaje Tønnesen.
Reklama

– Chciałem być miły

Sprawę nagłośnił portal związków zawodowych FriFagbevegelse, podjęła ją lokalna gazeta z Telemarku TA, a niedawno także telewizja TV2. Norwescy reporterzy odwiedzili także poszkodowanych w Polsce.

Ale pracodawca Polaków, Terje Rønning, zaprzecza, że ​​zaoferował im zakwaterowanie. Mówi, że udostępnił im przyczepę tylko tymczasowo i za darmo, bo chciał być miły. Teraz czuje się napiętnowany przez związki i inspekcję pracy.

– Nie mieli gdzie nocować, więc powiedziałem im, że mogą tu pomieszkać. Ale skończyło się to tym, że zaśmiecili i zniszczyli mi wóz. Powbijali noże w ścianę i wyrwali toaletę – powiedział TV2.

Twierdzi też, że zdjęcia z ogrodu nie przedstawiają rzeczywistych warunków zakwaterowania Polaków. – Są sfabrykowane. To łajdactwo od A do Z – twierdzi.

Widział ich z okna

Związkowiec Tønnesen zaprzecza jednak, że pracodawca sam może określić, czym jest zakwaterowanie, a co nim nie jest. Według niego, jeśli pracodawca zapewnia zakwaterowanie, to jest zobowiązany do przestrzegania pewnych minimalnych wymagań. A te to przynajmniej prysznic i toaleta.

– Jeden z mężczyzn mieszkał tam przez dwa lata, więc to nie było chwilowe – mówi norweskim dziennikarzom.

Twierdzi również, że pracodawca widział z kuchennego okna miejsce, w którym robotnicy mieszkali. – Jeżeli pracownicy mieszkają na jego posiadłości, odpowiedzialność spoczywa na nim – dodaje.

– No more camping in Norway

Portal FriFagbevegelse rozmawiał z Polakami w ich rodzinnym mieście Wrocławiu. Jak twierdzą w rozmowie z portalem, do Norwegii pojechali spróbować szczęścia i dlatego, że w Polsce rynek pracy jest trudny. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna niż ich wyobrażenia. Wrócili do domu bez pieniędzy. Musieli się nawet zapożyczyć u krewnych i znajomych, żeby wrócić.

– Nie będziemy już biwakować w Norwegii – zapowiada Andrzej Hohendorf w wypowiedzi dla norweskiej gazety. – Dla mnie to był zmarnowany rok. Tyle niedoli, a pieniędzy nie ma – mówi.

Bracia twierdzą, że obiecano im lepsze warunki, i że właśnie dlatego tak długo mieszkali w zdezelowanej przyczepie kempingowej.

215 000 NOK wypłaty

Norweska Inspekcja Pracy nadal bada sprawę. Ponad miesiąc temu, po kontroli warunków mieszkaniowych Polaków, nakazała firmie zawieszenie działalności. Związki zawodowe w Telemarku domagają się także wypłacenia Polakom wynagrodzenia w kwocie 215 000 NOK (prawie 105 000 PLN), między innymi dlatego, że, jak twierdzą, polscy pracownicy nigdy nie dostali wypowiedzenia.

– Musieli pożyczyć pieniądze od rodziny i znajomych, żeby wrócić do Polski – mówi Tønnesen.

Pracodawca twierdzi jednak, że ci dwoje nigdy nie podpisali z nim stałego kontraktu o pracę.
Co zrobiłbyś w sytuacji Polaków z Skien?
Natychmiast wróciłbym do Polski
11.22%
Poszukałbym innej pracy
20.76%
Zawiadomiłbym polski konsulat
2.86%
Doniósłbym norweskiej Inspekcji Pracy
36.52%
Zapytałabym innych Polaków o radę na forum internetowym
2.63%
Poinformowałbym norweskie związki zawodowe
13.37%
Poczekałbym aż ktoś mi pomoże
0.48%
Skorzystałbym z prysznica w domu właściciela
12.17%
łącznie głosów: 419
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
sylwester11
sylwester11 04-02-2017 16:24

zaskar zalezy jaka mieli umowe

1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
Bogumił Perskawiec
Bogumił Perskawiec 28-01-2017 20:04

akurat znam tych braci i ta sytuacje i szkoda mi norwega bo wiem ze probuja go wykorzystac

2
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
xxxx .....
xxxx ..... 27-01-2017 00:57

Na pewno nikt nie zmuszal do mieszkania w tym apartamencie, ale pasowalo bo za free....buractwo j.....

26
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
czesio. oj tam nazwisko...
czesio. oj tam nazwisko... 26-01-2017 22:08

Ole_Nordmann napisał:
no teraz norski maja ciekawy temat zeby sobie polakami podcierac dupsko. Dzis mi przyszedl magazyn zwiazkowy fellesforbundet i co na pierwszej stronie...Dette er en do

wrocław to nie polska...cytując jaste..folksdojcze...

-10
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
zaskar bygg
zaskar bygg 26-01-2017 20:13

naciagacze?????

moze nie dostl wypowiedzenia ale tez nie pracowal
wiec jak nie pracuje to nie ma kasy

-1
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
km896450
km896450 26-01-2017 20:04

Ankieta pod artykułem hahah badacie opinie dla potencjalnych pracodawców?

13
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
czesio. oj tam nazwisko...
czesio. oj tam nazwisko... 26-01-2017 17:00

cyt:Musieli pożyczyć pieniądze od rodziny i znajomych, żeby wrócić do Polski – mówi Tønnesen.
...dwa lata nie zarobili na bilety Ryanair???przepili?

29
Odpowiedz
Zgłoś komentarz
high octane
high octane 26-01-2017 16:53

Nie wiem po co ten artykul. Pracodawca ma obowiazek zapewnic pracownikowi minimalna stawke godz. w branzy. Jak ludzie sie godza na jakies umowy na gebe, to potem ich problem.

19
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas