Polscy rzemieślnicy niszczeni przez konkurencję

Polski stolarz Sławomir Gwizda (34) wrócił we wtorkowy wieczór z trwającej godzinę inspekcji w Oslo, nieśmiało myśli już o kolejnych zleceniach. A zleceń nie ma już tak dużo. Polacy pracujący w branży budowlanej znaleźli się w trudnej sytuacji:
-Wcześniej klienci nie pytali o cenę, tylko o wolne terminy. Teraz cena ich interesuje, często poniżej poziomu opłacalności - powiedział Gwizda, który w Norwegii pracuje od roku 2006.
Stolarz nigdy nie zbankrutował, ale słyszał o rodakach, którym się nie powiodło:
-Zleceń jest prawie tyle samo co w ubiegłych latach, ale jest coraz więcej osób, które chcą się ich podejmować. Sieć kontaktów i poczta pantoflowa mogą być decydujące.
Gwizda pracuje po 9-10 godzin dziennie, również wieczorami i w weekendy.
-Nie odrzucam zleceń w sobotnie wieczory. Nagle trafia się praca, która zapewni mi dochód przez najbliższe 2-3 miesiące. Nie mogę sobie pozwolić na utratę takich okazji.

Sławomir Gwizda, foto: Trine Jødal/budstikka.no
Walka o pracę
Przemysław Stankiewicz, szef biura pośrednictwa pracy Polskjobb AS, opowiada o tym, co prowadzi do bankructwa polskich przedsiębiorców:
-To nie norweski system, problemy językowe ani biurokracja. Konkurencja na rynku jest zbyt silna, nie wszystkim uda się przeżyć. Wcześniej na jedno zlecenie przypadały 3 firmy, dzisiaj jest ich 20. Zbyt często niestety zdarza się, że polskie formy muszą ogłosić bankructwo, ale coraz więcej firm walczy o pieniądze.
Stankiewicz dodaje, że coraz więcej osób marnuje swój czas na dojeżdżanie na zlecenia niezwiązane z branżą, a mogliby rozwijać swoje kompetencje zawodowe.
-Duża część bankructw dotyczy małych firm z branży budowlanej, szczególnie tych, które nie są prowadzone przez Norwegów, czyli np. Polaków - powiedział adwokat Kjell Dagestad.
Podwykonawcy
W roku 2013 zbankrutowało 109 firm działających w okręgu Asker i Bærum. Rok wcześniej taki los spotkał 73 firmy. Wzrost liczby bankructw skoczył o 49,3%. Nowych firm powstało 1092, to wzrost o 4,7% w stosunku do roku 2012 (wtedy założono 1043 nowe firmy). W statystykach dominują małe firmy.
To odzwierciedla sposób, w jaki branża wykorzystuje mniejszych podwykonawców. Wiele osób w niej działających to wybitni rzemieślnicy, którzy jednak nie radzą sobie za dobrze z zarządzaniem i administracja. Większość firm zamyka się, ponieważ nie jest w stanie opłacić podatków.

foto: flickr.com/Rune Mathisen
Wymagająca biurokracja
Jan-Egil Kristiansen, szef wydziału ds. przestępstw podatkowych we wschodniej Norwegii podkreśla, że w branży budowlanej dominują Polacy:
-Wielu przedsiębiorców uważa, że niezbędne formalności są zbyt wymagające. Może rzeczywiście tak być w przypadku osób, które nie znają za dobrze norweskich realiów. Muszą szukać profesjonalnej pomocy.
Dagestad i Christensen dają rady osobom, które korzystają z usług małych firm rzemieślniczych:
-Musisz mieć pewność, że będzie osoba, która przyjmie twoją reklamację, jeśli coś pójdzie nie tak, sprawdź więc firmę w rejestrze Brønnøysund. W internecie znajduje się wiele wiarygodnych rejestrów firm. Sprawdzaj, czy prowadzona jest księgowość, czy firma zarabia i czy kapitał własny jest nienaruszony. Sprawdzaj zawsze referencje, uważaj też na płatności z góry.
Źródło: budstikka.no, zdjęcie frontowe: wikipedia.org
Raport Norwegia
Twoje centrum aktualności i najnowszych wiadomości z Norwegii. Publikujemy dziesiątki informacji dziennie, abyś był zawsze na bieżąco. W jednym miejscu znajdziesz kluczowe informacje: od alertów pogodowych i sytuacji na drogach, przez doniesienia z rynku pracy, po najważniejsze wydarzenia z Oslo, Bergen, Stavanger i wszystkich regionów Norwegii.
12-01-2014 12:42
0
0
Zgłoś
12-01-2014 11:27
0
0
Zgłoś
12-01-2014 10:53
0
-1
Zgłoś
12-01-2014 00:22
0
-1
Zgłoś
09-01-2014 17:58
1
0
Zgłoś
09-01-2014 17:08
0
0
Zgłoś