Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Skomentuj

Odnaleziono ją w dużym białym worku. Nie było przy niej torebki ani telefonu komórkowego. Ciało ukryte w płóciennym worku, nie nosiło żadnych śladów morderstwa. Zmyła je woda.

Tina Jørgensen miała dwadzieścia lat, kiedy we wrześniu 2000 roku wyszła z domu i już do niego nie wróciła. Nie odnaleziono jej aż do października, kiedy policja znalazła jej ciało w studzience kanalizacyjnej na terenie kościoła. Kobieta została zatłuczona tępym narzędziem. Do tej pory nie było wiadomo co wydarzyło się tamtej jesieni. 

Fakty wskazują na to, że kobieta nie została wykorzystana seksualnie, zaś późniejsze śledztwo wskazało, że została zabita w innym miejscu i przeniesiona do włazu. Jednak sprawcę ścigano bez skutku przez 15 lat. Do ostatniej środy. 

Przez przypadek


Odnaleziono ją w dużym białym worku. Nie było przy niej torebki ani telefonu komórkowego. Ciało było ukryte w płóciennym worku, który przez większość czasu leżał w wodzie, wszelkie więc biologiczne ślady zostały zmyte. 

W tym czasie policja poszukiwała broni, mającej być dowodem w innej sprawie. Poszukiwania zaprowadziły funkcjonariuszy w okolice kościoła Bore w miejscowości Klepp (region Rogaland). Tam, w studzience kanalizacyjnej, znaleziono ciało Tiny. Można więc powiedzieć, że był to zupełny przypadek.

Worek tropem


Rozpoczęło się niezwykle trudne śledztwo: od zabójstwa do czasu wykrycia ciała minął już miesiąc, więc praktycznie niemożliwe było zlokalizowanie świadków, nie mówiąc już o uzyskaniu od nich kompletnych informacji. Jednym z najlepszych tropów był worek, w którym znaleziono Tinę.


tina worek.PNG
Na zdjęciu technik Kåre Moen Olsen z workiem, w którym znaleziono Tinę. 

Wskazówką dla śledczych był fakt, że worek został porwany i brakowało znacznej jego części. Policja udostępniła zdjęcie worka opinii publicznej, licząc na pomoc. I rzeczywiście: pojawiło się wiele osób, które miały przydatne informacje. Dzięki nim trafiono na wyspę Sølyst, położoną po drugiej stronie mostu w Stavanger. 

Policja nie była pewna, czy to było miejsce zabójstwa, ale była przekonana, że dziewczyna tu była. To oznaczało również, że prawdopodobnie był tu też zabójca. 

Tina.PNG
Na zdjęciu funkcjonariusze policji w miejscu, gdzie według teorii miała zostać zabita Tina, a jej ciało następnie przeniesione.

Jednak miejsce znajdowało się prawie 3 mile od studzienki, gdzie ją znaleziono.

Czarne BMW


Niedługo po ujawnieniu tych informacji, pojawił się świadek, który na moście w Sølyst (czyli w pobliżu miejsca, gdzie według policyjnej teorii miała zginąć Tina) widział czarne BMW z otwartym bagażnikiem. Przed samochodem miał stać mężczyzna z ciemnymi włosami, który z kimś rozmawiał. Tym kimś mogła być Tina. 

Kolejnym ważnym śladem była rozmowa dwójki mężczyzn na parkingu w Støperigata w Stavanger, posłyszana przez innego świadka. Miał on usłyszeć: "Nie martw się, jest dobrze ukryta". Mężczyźni stali koło samochodu marki BMW.

Te informacje spowodowały, że policja przetrząsnęła wszystkie samochody tej marki w regionie - razem 352 pojazdów. Niestety bez rezultatów.

Policji pozostał ostatni trop: chłopak Tiny. Został on oskarżony o jej zabójstwo na podstawie kilku poszlak oraz faktu, że nie posiadał wiarygodnego alibi. Po kilku tygodniach jednak zwolniono go z aresztu i oczyszczono z wszelkich zarzutów. Otrzymał również zadośćuczynienie za areszt.

Co się stało z Tiną?


Śledztwo stanęło w martwym punkcie przez ponad dziesięć lat. Dopiero w 2013 roku, kilku funkcjonariuszy wróciło do sprawy, aby spojrzeć na zebrane przez ten czas dowody "świeżym okiem". Przez cały ten czas wciąż napływały do nich nowe wskazówki: dosyć powiedzieć, że sprawa Tiny Jørgensen zajmuje czterdzieści policyjnych segregatorów. 

Pojawił się nowy świadek; zeznał on, że widział Tinę w nocy 24 września 2000 roku, jak rozmawiała z nieznanym mu mężczyzną na placu w Stavanger. Świadek opisał mężczyznę, a policja opublikowała jego rysopis. Poszukiwania mężczyzny trwały, jednak sprawcy zabójstwa Tiny Jørgensen nie odnaleziono.

Ostatni list miłosny


Pogrzeb Tiny był wielkim wydarzeniem w całym Stavanger. W uroczystości brał udział ówczesny burmistrz miasta, jak również prowadzący śledztwo w jej sprawie. Na pogrzebie odczytano także ostatni list miłosny od jej chłopaka:

‘'Zostaliśmy ograbieni ze wszystkich wspólnych planów. Mieliśmy szukać domu, wziąć ślub i mieć dzieci, myśleliśmy, że mamy na to czas. Życie już nigdy nie będzie takie samo. Zawsze byłaś przy mnie".

tina2.PNG
Wieńce od przyjaciół i rodziny Tiny wokół jej trumny. Pogrzeb Tiny.


Od redakcji: Kiedy zaczynaliśmy pisać ten artykuł, zabójca Tiny w dalszym ciągu pozostawał nieznany. Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy okazało się, że w środę został on odnaleziony! Na razie wiadomo jedynie, że mężczyzna ma trzydzieści sześć lat, został zatrzymany dziś rano i nie był wcześniej podejrzewany o udział w tej sprawie. 



Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych

Bliżej nas