Resort finansów dokonał wpłaty w czerwcu, obniżając jednocześnie próg kwoty możliwej do pobrania z państwowej skarbonki do 7,9 miliarda koron.
[module-single:mod_advertisements,a:2:{s:9:"pool_name";s:10:"mobile_top";s:5:"place";s:7:"article";}]
Reklama
Wreszcie można oszczędzić
Ponieważ w ostatnich latach wartość ropy naftowej była niska, w przeciwieństwie do zapotrzebowania na surowiec wskutek kryzysu z 2014 roku i związanych z nim problemów ekonomicznych, norweski rząd wydawał więcej, niż udawało mu się zarobić. Właśnie dlatego zamiast odkładać korony do skarbonki funduszu naftowego, musiał zacząć je z niej wybierać. Pierwszy raz od powstania funduszu, czyli od 1990 roku, nastąpiło to na początku roku 2016.
Obecnie norweska gospodarka radzi sobie na tyle dobrze, że dodatkowo dzięki wysokim cenom ropy naftowej pierwszy raz od ponad dwóch lat rząd kraju fiordów mógł sobie pozwolić na odwrotny zabieg – wpłatę do puli „na czarną godzinę”.
Celem Norweskiego Państwowego Funduszu Emerytalnego jest odkładanie części zysków ze sprzedaży kopalin, żeby zabezpieczyć finanse kraju na wypadek wyczerpania przybrzeżnych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego.
22-08-2019 12:59
1
0
Zgłoś
09-08-2018 08:15
1
0
Zgłoś
08-08-2018 12:33
23
0
Zgłoś
08-08-2018 12:22
12
0
Zgłoś
08-08-2018 12:01
9
0
Zgłoś
08-08-2018 09:33
19
0
Zgłoś
08-08-2018 09:18
7
0
Zgłoś
08-08-2018 08:27
11
0
Zgłoś