To dziś: 80 rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Wspominają nas także w Norwegii Archiwum MN
Hanna Jelec 01 września 2017
07:49

To dziś: 80 rocznica wybuchu drugiej wojny światowej. Wspominają nas także w Norwegii

1
Skomentuj
ORP Orzeł służył również w obronie norweskiego wybrzeża. fot. wikimedia.org - Witold Pikiel - public domain
1 września obchodzimy 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej. Wspominamy to, o czym wielu najchętniej chciałoby zapomnieć. Ale oprócz pamięci o zagładzie, przetrwały też historie o bohaterach walczących w kraju i za granicą. Dlatego dziś przypominamy o ruchach oporu i dzielnych rodakach w Norwegii.
Artykuł po raz pierwszy opublikowano 1 września 2017.
Choć II wojna światowa przebiegała zupełnie inaczej na ziemiach polskich i norweskich, oba kraje łączy sporo wątków historycznych. Dzielni polscy żołnierze uczestniczyli w bitwach morskich i lądowych na terytorium kraju fiordów – chociażby w słynnej walce o Narwik, gdzie z pomocą przyszły polskie niszczyciele. Do dziś istnieją tu miejsca pamięci poświęcone dzielnym Polakom walczącym ze złem, w którym Norwegia początkowo „nie widziała zagrożenia”.
Reklama

Norwegia nie widziała zagrożenia

1 września, godz. 4:45. Niemiecki pancernik Schleswig-Holstein rozpoczyna ostrzał Westerplatte. To tu, w Polsce, zaczyna się koszmar setek tysięcy niewinnych ludzi. To tutaj bohaterscy polscy żołnierze – mimo braku odpowiedniej ilości amunicji i tego, że było ich zbyt mało – dzielnie odpierają atak wroga. Westerplatte staje się wtedy nie tylko symbolem początku II wojny światowej, ale i polskiego ducha walki: oporu, odwagi i determinacji.

W Norwegii prawdziwa wojna zaczyna się nieco później. Początkowo północni sąsiedzi chcą zachować „neutralność” – tak jak zrobili to podczas I wojny światowej. Jednak już podczas inwazji wojska niemieckiego na Polskę Norwegia może odczuć skutki nazistowskich działań. Początkiem norweskich problemów jest przebywający wtedy w gdyńskiej stoczni norweski okręt „Bjørnfell”, który ulega totalnemu zniszczeniu. Mimo że niektóre znaki wydają się nam teraz niemożliwe do przeoczenia, Norwegowie jeszcze upierają się, że nie jest to „realne zagrożenie”.
Vidkun Quisling na spotkaniu z Adolfem Hitlerem w Berlinie
Vidkun Quisling na spotkaniu z Adolfem Hitlerem w Berlinie Źródło: wikimedia.org

Dla Norwegów Quisling znaczy zdrada

9 kwietnia 1940. Niemieckie wojska decydują się na atak wobec „neutralnej” Norwegii. Zajmują najważniejsze miasta w kraju. Na niewiele zdaje się pomoc Francji i Wielkiej Brytanii ani wcześniejsze spotkanie z norweskim politykiem Vidkunem Quislingiem. Kraju nie da się obronić. Quisling – zdrajca, który na 6 dni przed niemieckim atakiem przekazał III Rzeszy informacje o systemie obronnym swojego kraju, wydaje na Norwegię wyrok. Dziś kolaborant jest dla całego świata symbolem zdrady i marionetką stojącą na czele norweskiego rządu podlegającego nazistom.

Król mówi „nie”

Mimo niechlubnej „neutralności” i przypadku Quislinga, Norwegia ma na swoim koncie także pozytywne działania podczas wojny. Mówi o tym słynny na całym świecie film „Kongens nei”. To kultowa historia króla Haakona VII, którego panowanie przypadło akurat na trudne, wojenne czasy. Monarcha musiał podjąć decyzję: podpisać swoją abdykację lub sprzeciwić się działaniom III Rzeszy. Wybór był dla niego tylko jeden: „Nei” wymierzone w stronę nazistowskich Niemiec.

W ten sposób Haakon VII zasłynął jako przeciwieństwo Quislinga: król, który zachęca do walki z najeźdźcą i nie zgadza się na bycie kolaborantem. Do dziś monarcha kojarzony jest jako symbol nieustępliwości i praworządności. Król, który podczas działań wojennych musiał uciekać do Wielkiej Brytanii (powołano tam norweski rząd emigracyjny), po zakończeniu wojny został dla Norwegów prawdziwym bohaterem.

Formacja Milorg – przeciwieństwo Quislinga

W Norwegii, podobnie jak w Polsce, nie brakowało organizacji konspiracyjnych i ruchów oporu. Jedną z grup stanowiła formacja „Milorg” (skrót od Militaer Organisasjonen), w której skład wchodzili oficerowie armii norweskiej, którzy nie zgadzali się na rządy Quislinga. Milorg współpracował z norweskim rządem emigracyjnym, a na przełomie 1941 i 1942 roku w jego skład wchodziło prawie 20  tys. ludzi. Pod koniec wojny organizacja skupiała aż 45 tys. działaczy, którzy zajmowali się przeprowadzaniem akcji sabotażowych i dywersyjnych na terenie całego kraju. To właśnie Milorg brał udział w słynnej „bitwie o ciężką wodę” w roku 1943.

Polacy na norweskim froncie

W wojennej norweskiej rzeczywistości zauważano też dzielnych polskich żołnierzy. Oprócz wspomnianej już akcji w Narwiku, gdzie walki trwały od 9 kwietnia aż do 8 czerwca 1940 i pozwoliły na osłabienie dostępu Niemców do zasobów i rud żelaza, warto pamiętać też o okręcie ORP „Orzeł”. 8 kwietnia żołnierze „Orła” opóźnili atak Niemców na Norwegię poprzez zatopienie niemieckiego transportowca „Rio de Janeiro” przewożącego żołnierzy, którzy mieli napaść na Bergen. Polskie niszczyciele ORP Krakowiak i ORP Kujawiak brały także udział w walkach w Norwegii na Lofotach.

W walkach na terytorium Norwegii poległo aż 97 żołnierzy polskiej brygady, a 189 zostało rannych. Wielu rodaków w czasie wojny trafiło również do niemieckich obozów pracy utrzymywanych na terenie Norwegii w latach 1942-1945. Oprócz tego, tysiące Polaków było zmuszanych do pracy w Norwegii Północnej. W chwili wyzwolenia w maju 1945 roku na terenie Norwegii polskich jeńców i pracowników przymusowych było ponad 20 tysięcy.

Przetrwała pamięć

Bohaterstwo Polaków wspomina się w Norwegii do dziś. Świadczą o tym chociażby miejsca pamięci poświęcone tym, którzy walczyli poza granicami swojego kraju. Na cmentarzu Helland w Sørfold znajdziemy kamień pamiątkowy, a w Sjomnes w okolicy Narwiku możemy zobaczyć obelisk upamiętniający desant brygady polskiej. O bohaterstwie Polaków przypominają także groby na cmentarzu w Håvik. Mogiły poległych znajdziemy także w Trondheim, na Vestre Gravlund w Oslo oraz w Stord niedaleko Bergen. Podczas rocznicy wybuchu wojny nie brakuje tam wyrazów pamięci i wdzięczności: kwiatów, spotkań przy pomnikach i historii przekazywanych młodszym pokoleniom.
Reklama
Gość
Wyślij
Komentarze:
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najnowszych
Tomasz Lenartowicz
Tomasz Lenartowicz 01-09-2017 21:33

Norweskie wspomnienia o IIWS nie maja nic wspólnego z polskimi. 01.09.39 to dla Norwegii lokalny konflikt miedzy Niemcami a Polska. Dopiero kwiecień 1940 i wejście Niemców do Norwegii rozumiane jest jako początek wojny. Walka o Narwik to dla norweskich historyków nieudana próba angielskiej aneksji terytorium królestwa. Szczęśliwie zakończona wycofaniem sie anglików.

19
Odpowiedz
Zgłoś komentarz

Bliżej nas