Sport
|
Redakcja
|
09 lipca 2026 08:16
Norwegia pisze mundialową historię po 28 latach. A na ulicach wielkie „wiosłowanie”
Norwegia czekała na ten moment prawie trzy dekady. Reprezentacja kraju fiordów po raz pierwszy od 1998 roku wystąpiła na piłkarskich mistrzostwach świata i od razu stała się jedną z największych historii turnieju. Zespół Ståle Solbakkena nie tylko wyszedł z grupy, ale po sensacyjnym zwycięstwie z Brazylią awansował do ćwierćfinału mundialu.
Norwegia na MŚ w 2026 roku
MojaNorwegia
Zobacz podsumowanie Orła AI
Norweskie media piszą o piłkarskim szaleństwie, jakiego kraj dawno nie widział. VG podkreśla, że po wygranej z Brazylią Norwegia znalazła się w ćwierćfinale MŚ po raz pierwszy w historii, a bohaterami spotkania zostali Erling Braut Haaland i bramkarz Ørjan Nyland. Ten pierwszy zdobył dwie bramki, drugi popisał się kilkoma ważnymi interwencjami, które pomogły utrzymać wynik do końca meczu.
Powrót po 28 latach
Dla Norwegów sam awans na mundial był ogromnym wydarzeniem. Ostatni raz męska reprezentacja grała na mistrzostwach świata w 1998 roku we Francji. Tamten turniej do dziś kojarzy się przede wszystkim ze słynnym zwycięstwem 2:1 nad Brazylią w Marsylii. Teraz historia zatoczyła koło — Norwegia ponownie pokonała Brazylię 2:1, tym razem w fazie pucharowej MŚ 2026.
W fazie grupowej Norwegowie trafili do grupy I z Francją, Senegalem i Irakiem. Zaczęli bardzo mocno — od zwycięstwa 4:1 z Irakiem, później pokonali Senegal 3:2, a na koniec przegrali z Francją 1:4. Sześć punktów wystarczyło jednak do wyjścia z grupy z drugiego miejsca.
Potem przyszły mecze, które norweskie media już teraz nazywają historycznymi. W 1/16 finału Norwegia pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 2:1. W 1/8 finału czekała Brazylia — rywal symboliczny, wielki i bardzo niewygodny. Norwegowie znów wygrali 2:1, a Haaland zdobył obie bramki.
Haaland, Ødegaard i drużyna, która porwała kraj
Choć oczy całego świata są zwrócone głównie na Erlinga Brauta Haalanda, norweskie komentarze podkreślają, że sukces reprezentacji nie opiera się wyłącznie na jednej gwieździe. Ważną rolę odgrywa kapitan Martin Ødegaard, który prowadzi grę w środku pola, a także młodzi zawodnicy, m.in. Antonio Nusa i Andreas Schjelderup.
Po zwycięstwie z Brazylią szczególnie dużo uwagi poświęcono również Ørjanowi Nylandowi. Bramkarz Norwegii miał kilka kluczowych interwencji, a jego występ był jednym z powodów, dla których pięciokrotni mistrzowie świata nie zdołali odwrócić losów meczu.
Norwegia, która przez lata oglądała wielkie turnieje z boku, dziś jest jedną z najgłośniejszych drużyn mundialu. I to nie tylko przez wyniki.
„Ro!”, czyli wiosłowanie, które podbiło mundial
Jednym z największych symboli norweskiego występu na MŚ stało się… wiosłowanie. Kibice, ubrani w barwy narodowe, naśladują ruchy wiosłowania, jakby wspólnie płynęli łodzią wikingów. Okrzyk „Ro!”, czyli po norwesku „wiosłuj!”, słychać na stadionach, ulicach i placach.
Po meczu z Senegalem do zabawy dołączyli także piłkarze. Martin Ødegaard poprowadził rytm, a zawodnicy razem z kibicami wykonali charakterystyczny gest wiosłowania na murawie. Nagrania szybko obiegły media społecznościowe i stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazków mundialu.
Norweskie i zagraniczne media piszą, że „wiosłowanie” wymknęło się poza stadiony. Kibice robili je m.in. na Times Square w Nowym Jorku, w metrze, na ulicach, w szpitalach, a nawet w norweskim parlamencie. W Oslo organizowano wspólne akcje kibicowskie, podczas których setki i tysiące osób „wiosłowały” razem, pokazując, że reprezentacja stała się czymś więcej niż tylko drużyną piłkarską.
Jasne — oglądam i wiosłuję z ekipą
Oglądam, ale bez tej akcji
Nie oglądam — mundial mnie nie kręci
Kibicuję, ale nie Norwegii
Dla wielu Norwegów to nowy rytuał wspólnoty. Trochę żart, trochę doping, trochę narodowa zabawa — ale przede wszystkim znak, że po latach oczekiwania kraj znów żyje wielkim futbolem.
Co dalej czeka Norwegię?
Teraz przed Norwegią kolejny wielki sprawdzian. W ćwierćfinale mundialu zagra z Anglią. Spotkanie odbędzie się w sobotę 11 lipca o godz. 23:00 czasu norweskiego i polskiego. Mecz zostanie rozegrany w Miami.
Anglia również ma za sobą wymagającą drogę. W grupie pokonała Chorwację 4:2, zremisowała 0:0 z Ghaną i wygrała 2:0 z Panamą. W fazie pucharowej najpierw ograła DR Konga 2:1, a następnie Meksyk 3:2.
Jeśli Norwegia pokona Anglię, w półfinale zmierzy się ze zwycięzcą meczu Argentyna — Szwajcaria. To oznacza, że drużyna Solbakkena jest już tylko o jeden krok od strefy medalowej.
Bez względu na to, jak zakończy się ten turniej, jedno jest pewne: Norwegia wróciła na piłkarską mapę świata w wielkim stylu. Po 28 latach czekania kibice dostali drużynę, która nie tylko wygrywa, ale też potrafi porwać za sobą cały kraj. I jeśli ktoś jeszcze nie zna mundialowego „Ro!”, może warto poćwiczyć — przed ćwierćfinałem z Anglią wiosła znów pójdą w ruch.
Jeszcze nikt nie skomentował
Napisz pierwszy komentarz