|
Frp chce ograniczyć prawo do azylu na 5 lat |
|
Borys Borowski / Polish Connection
|
|
27.10.2011. |
|
Foto: nrk.no
|
Nowy rzecznik ds. polityki imigracyjnej w Frp, Morten Ørsal Johansen, chce zamknięcia granic na okres do pięciu lat dla nowych osób ubiegających się o azyl.
- Musimy trochę przystopować, żeby proces integracji wrócił na właściwe tory. Wiele gmin jest już u kresu swoich możliwości w tej kwestii i potrzebuje czasu, by uporządkować wszystkie sprawy i stawić czoła nowym wyzwaniom - mówi Ørsal Johansen.
Polityk podkreśla, że zamknięcie granic dotyczyłoby jedynie ludzi z krajów znajdujących się poza Unią Europejską i Schengen. Partia Postępu zamierzałaby również odmawiać azylu nowym uchodźcom z nadania ONZ, ale partia robiłaby wyjątek dla osób, które zabiegają o dołączenie do rodziny zamieszkałej już w Norwegii.
- Oni już stworzyli związek z Norwegią, który pomaga w integracji - mówi Ørsal Johansen.
Mniejsze możliwości odwoływania się.
47-letni, pochodzący z Raufoss w Oppland, Ørsal Johansen czuje się przygotowany do tego, by zabierać głos w swojej nowej roli jako najbardziej wyróżniający się polityk ds. imigracji w Frp.
- Tam, skąd pochodzę, nazywamy sprawy po imieniu i nie boimy się tego robić. Tak właśnie zamierzam postępować w polityce
- zapowiada.
Ørsal Johansen uważa, że norweska polityka imigracyjna i integracyjna nacechowana jest słabościami, które zdecydowanie przesłaniają wszystkie inne wady państwa.
- Czas rozpatrywania wniosków o przyznanie azylu trwają zbyt długo. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest to, że potencjalni azylanci mają zbyt wiele możliwości odwoływania się od decyzji w tych sprawach - mówi.
Polityk chciałby rozwiązania Komisji Odwoławczej ds. Norweskiej Imigracji (norw. Utlendingsnemda) i zastąpienia jej sądem, którego ostateczne wyroki nie podlegałyby już apelacji. Sami azylanci przebywaliby w specjalnie do tego przeznaczonych miejscach, podczas gdy Norweski Wydział Imigracyjny (norw. Utlendingsdirektoratet - UDI) rozpatrywałby dany wniosek bądź sąd rozpatrywałby ewentualne odwołania.
- Wiadomo, że niektóre sprawy będą trwały dłużej, szczególnie jeśli osoby ubiegające się o azyl nie współpracują z norweskimi władzami. Ale uważamy że większość wniosków powinna być rozpatrywana w ciągu kilku miesięcy
- mówi Ørsal Johansen.
Zasady muszą być przestrzegane.
Możliwi współpracownicy Frp w kwestiach społecznych - czyli Venstre oraz KrF - rozważają wzmocnienie praw nielegalnych azylantów. Partia Postępu idzie w przeciwnym kierunku i uważa, że nie byłoby problematyczne wyrzucanie ich z kraju.
- Rozumiem, że Venstre i inni mogą sądzić, że takie potraktowanie sprawy byłoby straszne, ale jeśli nie będzie żadnych zasad, to każdy, kto tylko ma na to ochotę będzie mógł się osiedlić w Norwegii. Poza tym, przecież to sami azylanci się wikłają w trudną sytuację nie chcąc wracać do krajów, z których pochodzą - mówi Ørsal Johansen.
- Takie postawienie sprawy z pewnością nie ułatwi Frp pozyskania potencjalnych sojuszników w Stortingu, ale nie zamierzamy zrezygnować z naszych postulatów - dodaje.
Groźba islamizacji.
Polityk drwi z tych, którzy przypisują Partii Postępu część odpowiedzialności za ciężki klimat debaty publicznej przed 22. lipca, w którym ukształtowały się poglądy Andersa Behringa Breivika.
- Bardzo mi przykro, kiedy słyszę takie bzdury. Nie jestem rasistą i nie czuję się związany w jakikolwiek sposób z pokręconą rzeczywistością Breivika. Ten człowiek żyje w swoim świecie, a wszyscy, którzy kierują podobne oskarżenia w naszą stronę powinni się zastanowić nad sobą
- mówi rzecznik.
Ørsal Johansen broni kontrowersyjnej treści książki jednego z kolegów partyjnych, nie widzi również żadnego powodu, by przepraszać za sformułowanie „skryta islamizacja" , które lansowała swego czasu liderka partii, Siv Jensen.
- To było adekwatne sformułowanie w tamtym czasie, ale teraz wszystko przebiega w bardziej jawny sposób. Właściwie mogę się zgodzić co do tego, żebyśmy już nie używali przymiotnika „skryta" - ironizuje Ørsal Johansen i wskazuje między innymi na żądania odnośnie serwowania posiłków
zgodnych z naukami Koranu w norweskich więzieniach.
- Nie mam nic przeciwko samym muzułmanom i islamowi, ale źle się dzieje, kiedy miesza się politykę z religią, żeby promować żądania specjalnych przywilejów - dodaje polityk.
Źródło: www.nrk.no
Podoba Ci się artykuł:
|
|
Zmieniony ( 27.10.2011. )
|