| Jaka droga ta droga? czyli o pobieraniu opłat za bramki |
| Barbara Liwo/ Polish Connection | ||||||||||
| 14.09.2011. | ||||||||||
Jedynie w celu pokrycia kosztu funkcjonowania całkowicie zautomatyzowanej bramki drogowej przy drodze E18 w Sandefjord, przez bramkę musi przejechać milion samochodów. Rocznie jest ich 7,2 miliona, czyli około 14% przychodów z bramki pochłaniają same koszty jej utrzymania. To procentowo. W liczbach bezwzględnych sytuacja wygląda następująco: funkcjonowanie bramki miało kosztować 5 milionów koron rocznie, a kosztuje... 10 milionów. Jon Olav Alstad z Norweskiego Związku Automobilistów (NAF) jedynie z niedowierzaniem kreci głową: - To przykład na jeden z najbardziej nieefektywnych i beznadziejnych systemów pobierania opłat drogowych, jaki można sobie wyobrazić. Drogo Wiceprzewodniczący komisji transportu, Bård Hoksrud (Frp) nie ukrywa zdumienia, że koszty okazały się dwukrotnie wyższe, niż zakładano: - Opłaty za przejazdy, tzw, bramki, uchodzą za dobrą metodę finansowania budowy dróg, ale ten przykład ukazuje, że chyba jednak tak nie jest. Powiedziałbym nawet, że to bardzo kosztowna metoda pozyskiwania środków na drogi. Hoksrud prosi teraz minister transportu, Magnhild Meltveit Kleppę (Sp) o przedstawienie zestawienia, które pokazywałoby, ile poszczególne firmy obsługujące bramki drogowe wydają na koszty administracyjno-windykacyjne. Jedną z ważnych przyczyn, dla których koszty działania wspomnianego punktu pobierania opłat w Sandefjord są tak wysokie, jest fakt, że 35 procent przejeżdżających przezeń kierowców nie posiada elektronicznych rejestratorów (autopasów, norw. bompengebrikker), w związku z czym obsługa bramki często musi potem doszukiwać się właściciela pojazdu na podstawie zdjęcia tylko po to, by wysłać fakturę na, przykładowo, 10 koron. Aparat zainstalowany przy bramce wykonuje dwa zdjęcia: przodu i tyłu pojazdu. Przepisy mówią, że aby można było wysłać fakturę do właściciela, numery rejestracyjne z przodu i z tyłu muszą być identyczne. Jednak często tablice rejestracyjne są nieczytelne (np. brudne) i komputer nie jest w stanie odczytać rejestracji. Wtedy do akcji muszą wkroczyć ludzie. Wielu pracowników siedzi i cierpliwie analizuje takie zdjęcia, zanim uda się ustalić, kto jest właścicielem danego samochodu. Obowiązkowe autopasy? Członkowie komitetu transportu poszukują teraz sposobów, by uczynić cały system bardziej efektywnym. Jednym z proponowanych rozwiązań jest wprowadzenie nakazu posiadania elektronicznego rejestratora przez wszystkich kierowców. W tej chwili Storting szykuje się do wprowadzenia podobnego rozporządzenia, dotyczącego ciężkich pojazdów, takich jak ciężarówki, czy TIR-y. Być może potem zdecyduje się "pójść za ciosem". - Ministerstwo powinno rozważyć propozycję wprowadzenia obowiązkowych autopasów dla wszystkich, jeśli miałoby to przyczynić się do znaczącego obniżenia kosztów ściągania opłat za przejazdy drogami - mówi przewodniczący komisji transportu, Knut Arild Hareide (KrF). Jego stanowisko popierają również przedstawiciele innych partii, zarówno z prawej, jak i z lewej strony sceny politycznej, podkreślając jednocześnie, że wprowadzony system nie może stanowić naruszenia prawa do ochrony prywatności. Nakaz posiadania elektronicznych autopasów w samochodach o masie powyżej 7,5 tony wejdzie w życie najprawdopodobniej latem przyszłego roku. Ministerstwo transportu pracuje w związku z tym obecnie nad takim rozwiązaniem technicznym, które pozwoli zapewnić anonimowość tam, gdzie jest ona potrzebna, oraz bezpieczeństwo przechowywanych danych. Kiedy system zostanie wdrożony, nic, zdaniem ministerstwa, nie będzie już stało na przeszkodzie, by podobnym nakazem objąć również samochody osobowe. Źródło: Aftenposten Podoba Ci się artykuł:
|
||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Ogłoszenia promowane | |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| Najnowsze ogłoszenia | |
|
|
|
| Dodaj ogłoszenie Więcej ofert | |