|
Meczet niezgody w Sarpsborgu |
|
Barbara Liwo
|
|
12.07.2010. |
 Meczet niezgody w Sarpsborgu Foto: Aftenposten.no / Olav Olsen | Niepozorny drewniany domek blisko centrum Sarpsborga mieści meczet i Muzułmańskie Centrum Kulturalne. Zarząd meczetu to głównie Pakistańczycy, choć zdarzają się też przedstawiciele innych nacji. To właśnie do tego meczetu uczęszczał oskarżony o terroryzm Mikael Davud (l. 39), kiedy mieszkał w Sarpsborgu, czyli do roku 2009.
Jego przypuszczalni współspiskowcy również przez wiele lat mieszkali w rejonie Sarpsborga i Fredrikstad. Meczet określany jest jako radykalny i niebezpieczny. Imam wali prawdę między oczy Meczet opisuje się jako punkt kontaktowy dla radykalnych muzułmanów. Imam, Shaikhjami Abdul-Qudus, znany jest z tego, że w kwietniu ubiegłego roku bronił kary śmierci dla konwertytów z islamu na chrześcijaństwo. Jeszcze wcześniej stwierdził, że "prawo islamskie stoi wyżej niż prawo norweskie". Pastor i członek loży masońskiej, Dag Mysen z Sarpsborga utrzymuje regularne kontakty z imamem i innymi bywalcami meczetu. Opisuje imama jako osobę otwartą i przyjazną, choć zarazem stanowczą w swoich przekonaniach. - W rozmowie z nami, księżmi luterańskimi, podtrzymał stanowisko w sprawie kary śmierci za konwersję i przyznał, że nasza kultura jest na kursie kolizyjnym z islamem. Pastor podkreśla, że z meczetem związanych jest wielu "świadomych muzułmanów, mających odmienny od imama stosunek do ważnych zagadnień społecznych". Osobiście nie uważa też, by poglądy imama były reprezentatywne dla muzułmanów z Sarpsborga. To niebezpieczny meczet Nie zgadzają się z nim przedstawiciele innych wspólnot muzułmańskich z Østfoldu. W roku 2008 grupka Kurdów stworzyła w Sarpsborgu własną wspólnotę wyznaniową. Przyczyną miał być konflikt pomiędzy kurdyjskimi członkami meczetu, a pozostałymi wyznawcami Allaha, dotyczący między innymi poparcia dla zamachowców-samobójców z Północnego Iraku. - Władze powinny bardziej ich kontrolować - mówi dawny członek meczetu, który nie zgadza się na publikację swoich danych. Również Związek Islamski z Fredrikstad odcina się od sarpsborskiego meczetu. - Jesteśmy nowoczesnymi muzułmanami. Nie mamy z nimi nic wspólnego - oświadcza rzecznik Związku we Fredrikstad, Haji Asif Husain. Al-Kaida niemile widziana Kiedy dziennikarze Aftenposten odwiedzili meczet, żaden z przedstawicieli tamtejszej wspólnoty nie chciał dać się sfotografować lub udzielić bardziej wyczerpującego komentarza na temat oskarżonego o terroryzm Ujgura. Mimo to wszyscy wyraźnie odcięli się od terroryzmu i podkreślili, że członkowie Al-Kaidy nie są u nich mile widziani. Wyrazili również zdumienie, że człowiek, którego dobrze znali jest obecnie oskarżony o planowanie zamachu terrorystycznego. Meczet w Sarpsborgu nie podlega Radzie Islamskiej w Norwegii, a jej przewodniczący, Senaid Koblica, wyraził w 2009 sceptycyzm co do poprawy stosunków ze związaną z nim wspólnotą. Bardzo religijni Zanim Davud przeprowadził się do Sarpsborga, prowadził kiosk w Bergen. Jak wspomina Semet Abla, były przewodniczący komitetu ujgurskiego, już wtedy ciążył ku bardziej zaangażowanym religijnie środowiskom. - Był bardzo religijny i nie chciał utrzymywać kontaktów ze środowiskiem ujgurskim w Bergen. Trzymał się raczej z Somalijczykami, Kurdami, Arabami i Irakijczykami. To byli bardzo religijni ludzie, podczas gdy większość Ujgurów jest słabo lub umiarkowanie zaangażowana religijnie. Według niemieckiego Der Spiegel Davud utrzymywał kontakty z siatką terrorystyczną Al-Kaidy już od roku 2001-2002, jeszcze kiedy mieszkał w Bergen. Źródło: Aftenposten
|
|
Zmieniony ( 13.07.2010. )
|