| Polski pracownik również oszukany przez „norweskiego giganta” |
| Barbara Krasowska barbara@polishconnection.no | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 01.09.2010. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Z poczty e-mailowej oraz dokumentacji do której niedawno dotarli redaktorzy Dagbladet wynika, że spółka mogła nie dopełniać obowiązku zgłaszania wypadków przy pracy. Ponad tydzień temu Inspekcja Pracy wraz z policją sprawdzała pod względem przestrzegania ustawy o środowisku pracy, firmę RenoNorden po tym jak dotarły do nich zgłoszenia o dumpingu socjalnym zachodzącym w owym przedsiębiorstwie. Czytaj również: Traktowani jak niewolnicy Inspekcja pracy nie przedstawiła jeszcze końcowych rezultatów swojego dochodzenia, ale już teraz Dagbladet może powiedzieć, że RenoNorden mogło złamać wspomnianą ustawę w co najmniej kilku punktach. Z korespondencji e-mail między szefem działu personalnego RenoNorden a Edwardem Koszałką wynika, że firma odmówiła mu wypłaty chorobowego po tym jak ucierpiał w poważnym wypadku przy pracy. - Pierwsze co otrzymałem to bilet lotniczy do Polski- mówi Edward Koszałka w wywiadzie dla Dagbladet. Koszałka rozpoczął pracę dla norweskiego giganta 17 września 2007 roku. Pracował w okręgu Sem, Vestfold. - Nigdy nie otrzymałem umowy o pracę- mówi Koszałka. To potwierdza również korespondencja tego pracownika z działem personalnym: „(...) to przecież tylko kwestia pracy na kilka miesięcy, co przecież ustnie uzgadnialiśmy wcześniej." Pierwszego października, podczas wykonywania zlecenia dla RenoNorden zdarzył się wypadek. Z dokumentacji opracowanej przez przedsiębiorstwo wynika, że jeden z kierowców zapomniał zaciągnąć hamulec ręczny i samochód stoczył się przejeżdżając po lewej stopie Edwarda. W dokumencie stwierdza się dalej, że „ Koszałka mimo bólu kontynuował pracę ze zmiażdżoną stopą do końca dnia pracy, do szpitala nie zgłosił się przed 21:00 ...” Koszałka został poddany operacji, podczas której „wkręcono” mu trzy śruby i wyszedł ze szpitala po pięciu dniach. Mimo że w owej dokumentacji wypadek został określony „wypadkiem przy pracy”, poszkodowany nie otrzymał nawet pieniędzy chorobowych. Jako podstawę podano ustawę o ubezpieczeniach społecznych (Folketrygdsloven), która mówi, że pracownik musi być zatrudniony co najmniej 4 tygodnie, aby nabyć prawo do chorobowego....To nie szkodzi, że w tej samej ustawie mówi się , że termin ten nie ma znaczenia, jeżeli chodzi o wypadki w pracy. Jeden z czołowych norweskich adwokatów zajmujących się podobnymi sprawami- Thomas Benestad, nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności pracodawcy. Jak mówi każdy pracodawca ma obowiązek zapewnienia wszystkim pracownikom ubezpieczenia od wypadków przy pracy. RenoNorden potwierdził, że wypadek Koszałki, nie został nigdzie zgłoszony. Nie dowiedziała się o nim ani Inspekcja Pracy ani policja. Pomimo wielokrotnych zapytań RenoNorden odmawia jakiekolwiek komentarza dotyczącego ujawnionej dokumentacji czy korespondencji. Źródło: Dagbladet
1 2
1 2 |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zmieniony ( 02.09.2010. ) | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|





