|
Koniec ery błękitnookich szejków? - dwugłos w sprawie ropy i gazu |
|
Barbara Liwo basia@polishconnection.no
|
|
30.08.2010. |
| Platforma Statfjord, Foto: wikipedia | Wydobycie norweskiej ropy naftowej i gazu ziemnego spada. Niektórzy eksperci sądzą, że era błękitnookich szejków naftowych za parę lat może dobiec końca. Inni przeciwnie - przewidują kolejny boom naftowy.
Pesymiści: Ciemne chmury na horyzoncie Produkcja ropy naftowej w ciągu ostatnich dziesięciu lat spadła o 40%. W tym roku po raz pierwszy na norweskim szelfie kontynentalnym wydobyto więcej gazu ziemnego, niż ropy. Ale i tu sytuacje nie przedstawia się różowo. Biuro analiz Econ szacuje, że Norwegia zarobi łącznie o 1000 miliardów koron mniej na produkcji gazu, niż pierwotnie zakładano. - Dochody z produkcji gazu spadają o wiele gwałtowniej, niż to zakładał tegoroczny budżet i niż oczekiwał rząd - stwierdza Kent Vincent Pedersen, starszy konsultant Econu w wywiadzie dla telewizji NRK. W najnowszym raporcie Econ wyliczył, że w ciągu najbliższych 30 lat Norwegia straci więcej niż równowartość rocznego budżetu z powodu niskich cen gazu. Komentarz odredakcyjny: ciekawe skąd niby rzeczone biuro analiz wie, że ceny gazu w ciągu tych 30 lat cały czas będą niskie? Popatrzyli w szklaną kulę? Optymiści: Jutrzenka nowej ery Pomimo spadku produkcji i przytoczonych powyżej ponurych prognoz, norweski minister ds. ropy i energii, Terje Riis-Johansen, nie traci optymizmu i podkreśla, że norweski szelf jest wciąż bardzo atrakcyjnym miejscem dla inwestorów. Według Departamentu ds. ropy naftowej (Oljedirektoratet) wydobyto już około 40% norweskich zasobów ropy i gazu. 24% pozostałych zasobów zostało zlokalizowanych, podczas gdy 36% wciąż czeka na dokładne "odkrycie". Niepewność dotyczy przede wszystkim opłacalności angażowania nowych środków w poszukiwania i to, czy wydobycie tych zasobów będzie w ogóle możliwe. Czasy wielkich pól roponośnych, gdzie ropa była łatwo dostępna, dobiegły końca. Mimo to minister Riis-Johansen tryska entuzjazmem: - W mojej ocenie istnieją bardzo dobre perspektywy dla dalszego rozwoju branży naftowej. Nie wydobyto jeszcze 60% zasobów, dzięki czemu Norwegia wciąż pozostaje bardzo atrakcyjna. Istnieje wielkie zainteresowanie poszukiwaniami i wydobyciem zasobów na norweskim szelfie kontynentalnym. Teraz, kiedy wynegocjowaliśmy linię podziału stref na Morzu Barentsa* , nadchodzi nowa era. Na eksplorację czeka w końcu obszar dwukrotnie większy niż powierzchnia Finnmarku. * chodzi o podział stref ekonomicznych między Norwegią, a Rosją w tak zwanej "Szarej Strefie" - spornym obszarze na Morzu Barentsa. Do tej pory, z powodu konfliktu, żadna ze stron nie mogła prowadzić tam poszukiwań ropy i gazu. - przy. red. Technologia potrzebna od zaraz Pozostałe zasoby na norweskim szelfie znajdują się głównie w niewielkich złożach. Aby opłacało się pozyskiwać z nich gaz i ropę, konieczne jest uzyskanie wysokiego współczynnika wydobycia. Na dzień dzisiejszy wynosi on 46%, jednak przy zastosowaniu lepszej technologii może on wzrosnąć. Zwiększenie współczynnika wydobycia o zaledwie jeden procent może przynieść nawet 200 miliardów koron rocznie więcej. Jednak stworzenie odpowiedniej technologii wymaga badań, a te są kosztowne. Riis-Johansen uważa, że finansowanie powinny zapewnić głównie firmy z branży naftowej: - Najważniejszym motorem powstawania nowych technologii jest współpraca pomiędzy spółkami naftowymi i przemysłem - dostawcą technologii. Spółki określają potrzeby i wymagania, a mali i więksi dostawcy wysilają się i tworzą nowe projekty, nowe technologie. Czy rząd sypnie kasą? Na szelfie kontynentalnym zatrudnionych jest, bezpośrednio lub pośrednio, 8% norweskich pracobiorców. Riis-Johansen uważa, że istnieją możliwości stworzenia dodatkowych miejsc pracy i wygenerowania nowych przychodów, jednak rząd nie ma żadnych konkretnych planów dotyczących finansowania rozwoju nowych technologii wydobywczych. Zdaniem ministra władze państwowe robią wystarczająco wiele, koordynując działalność na szelfie, inicjując dyskusje i analizy, a zwłaszcza angażując się w projekty wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla, co jest absolutnie konieczne, jeśli ma nastąpić wzrost produkcji ropy i gazu. - Patrząc całościowo, jeszcze nigdy państwo nie inwestowało tak wiele w projekty badawczo-rozwojowe - uważa minister i podkreśla, jak wielkie są wyzwania technologiczne, z którymi będzie musiał zmierzyć się norweski przemysł naftowy. - Celem jest zwiększenie produkcji, ale także upewnienie się, że będzie to bezpieczne, a uzyskana w ten sposób energia możliwie przyjazna dla środowiska. Mimo to minister nie chciał zdradzić, czy rząd wyasygnuje jakieś dodatkowe środki na badania. - Za niecały miesiąc będzie gotowy projekt budżetu na następny rok. Wtedy zobaczymy, co dalej. Źródło: Aftenposten
Podoba Ci się artykuł:
|
|
Zmieniony ( 30.08.2010. )
|