|
Zdjęcie: Wikipedia
|
Gubernator Svalbardu ogłosił stan zagrożenia wścieklizną po tym, jak Instytut Weterynarii w Oslo potwierdził, że lis, który 12. września zaatakował psa w Longyearbyen był zarażony tą chorobą. Ostatni przypadek, kiedy wściekłe zwierzę pojawiło się w stolicy Svalbardu miał miejsce w roku 1980.
W poniedziałek 12. września, w Longyearbyen, centrum adinistracyjnym Svalbardu, list polarny został zagryziony przez psa, którego zaatakował. Badania weterynaryjne wykazały, że lis cierpiał na wściekliznę.
Również w poniedziałek, z powodu podejrzenia wścieklizny uśmiercono dwa renifery. Próbki ich tkanek również przesłano do przebadania do Oslo, a resztę zwłok zutylizowano. U obu osobników zauważono objawy charakterystyczne dla wścieklizny: zwierzęta miały skurcze całego ciała i nie były nawet w stanie podnieść się, nim je uśmiercono.
Poprzedni udokumentowany przypadek wścieklizny w Longyearbyen miał miejsce w 1980 roku, ale już przykładowo w pobliżu stacji meteorologicznej na wyspie Hopen, będącej częścią archipelagu Svalbard, wściekły lis pojawił się w styczniu tego roku i zaatakował miejscowe psy. Lis został zastrzelony.
Środki ostrożności
W obawie przed epidemią, na Svalbardzie wprowadzono specjalne procedury. Od wtorku w całym Longearbyen obowiązuje nakaz trzymania psów na smyczy. Poza samym zakazem puszczania psów luzem obejmuje on także zakaz zostawiania psów bez dozoru, uwiązanych, czy nie.
Inspekcja Nadzoru Żywności, czyli instytucja bezpośrednio odpowiedzialna za zapewnienie bezpieczeństwa w takich przypadkach, podjęła decyzję o uśmierceniu jak największej liczby lisów w okolicach Longearbyen. W tym celu w okolicach miasteczka poustawiono liczne pułapki, by schwytać w nie lisy żywcem, a potem uśpić.
Dyżurny weterynarz Inspekcji zwrócił się do gubernatora z prośbą o przeprowadzanie co drugi dzień lotów kontrolnych helikopterem, w celu wypatrywania zwierzęcych zwłok lub zwierząt zachowujących się w nienormalny sposób.
Mieszkańcom radzi się, by nie zbliżali się do padłych zwierząt i do wszystkich zwierząt, które nie zachowują się normalnie. Ogólnie zaleca się ograniczyć czas spędzany w terenie i ostrzega przed kontaktami z dziką zwierzyną, ponieważ nie można wykluczyć groźby epidemii.
Wszystkim, którzy mieli kontakt ze zwierzęciem, które mogło być zarażone, zaleca się jak najszybszy kontakt z lekarzem.
W poszukiwaniu źródła zarazy
Espen Stokke z biura gubernatora Svalbardu wylicza, jakie działania zostały już podjęte przez lokalne władze w celu ograniczenia zagrożenia oraz wykrycia jego źródła:
- Gubernator powiadomił o zagrożeniu wścieklizną drugą pod względem wielkości osadę na Svalbardzie, Barentsburg. Określiliśmy również "strefę działania", w której będziemy przez trzy tygodnie prowadzić intensywne polowania na lisy oraz obserwacje z powietrza.
Nastepnie Stokke opowiada, że podczas dzisiejszego lotu kontrolnego nie znaleziono żadnych nowych chorych, ani padłych zwierząt, lecz podkreśla, że rzeczą absolutnie konieczną jest zlokalizowanie wszystkich źródeł choroby.
- To, że przypadki wścieklizny pojawiają się na Svalbardzie wynika z tego, że zarażone niedźwiedzie i lisy polarne wędrują po lodzie na wyspy archipelagu. Potencjalnymi ogniskami choroby mogą być zarówno Grenlandia, jak i Rosja.
Powodem pojawienia się choroby są najczęściej lata lemingów, w których te drobne ssaki wydają na świat mnóstwo młodych. Lemingi są wtedy liczne i w wielkich stadach cały czas stykają się ze sobą, a zatem choroby mogą się między nimi rozprzestrzeniać bardzo szybko. A kiedy już zestresowane niewystarczającą ilością pokarmu gryzonie wyruszają w drogę w poszukiwaniu nowych siedlisk (słynne "marsze lemingów"), co często kończy się ich śmiercią, w ślad za nimi następuje masowa migracja lisów. Te z kolei poszukują innego pożywienia (wcześniej polowały na lemingi właśnie) i często trafiają wtedy w pobliże ludzkich siedzib.
Fakty:
Wścieklizna:
wirusowa, śmiertelna choroba zakaźna zwierząt, mogąca również przenieść się na ludzi. Jej objawy to mimowolne skurcze mięśni, ślinotok, światłowstręt oraz wodowstręt, a w postaci gwałtownej choroby agresja (stąd nazwa: wścieklizna). Śmierć następuje zwykle w przeciągu 7-10 dni od wystąpienia objawów. Nie odkryto jak dotąd lekarstwa na wściekliznę. Osobom, które zostały zarażone, ale u których nie wystąpiły jeszcze objawy choroby, podaje się szczepionki i surowicę w celu wywołania uodpornienia na wirusa. Spośród ludzi, u których pojawiły się objawy wścieklizny, przeżyło jedynie 5 osób, reszta zmarła.
Lemingi:
małe gryzonie występujące w strefie tundry w północnej Europie, Azji i Ameryce. Kiedy ich populacja nadmiernie wzrasta, pod wpływem stresu podejmują grupowe wędrówki w poszukiwaniu nowych siedlisk. Podczas takich wędrówek często podejmują skazane na niepowodzenie próby przekraczenia naturalnych barier, np. przepłynięcia morza, co z reguły kończy się ich masową śmiercią.
Svalbard:
miejsce, gdzie niedźwiedzie polarne chodzą po ulicach... (naprawdę!). Archipelag w Arktyce, jak również nazwa prowincji norweskiej, obejmującej sam archipelag oraz kilka innych arktycznych wysp należących do Norwegii, m.in Wyspę Niedźwiedzią. Największą wyspą archipelagu jest Spitsbergen, a centrum administracyjnym osada Longyearbyen (około 2000 mieszkańców). Svalbard jest też tym miejscem w Norwegii, gdzie płaci się najniższe podatki :)
Źródło: Aftenposten, Wikipedia
Podoba Ci się artykuł:
|