| Nikt nie sprawdza, kto wsiada na pokład |
| Barbara Liwo/ Polish Connection | ||||||||||
| 12.10.2011. | ||||||||||
- W krajach strefy Schengen nastąpiła zmiana przepisów, dzięki której nie ma już oficjalnego nakazu okazania paszportu lub innego dokumentu tożsamości. To towarzystwa lotnicze same rozstrzygają, czy przeprowadzać kontrolę tożsamości, czy nie. Niektóre tego nie robią w ogóle, inne przeprowadzają kontrole wyrywkowe - wyjaśnia Rolf Forsdahl z Głównej Organizacji Handlu (HSH). Dodatkowy wydatekZmiana przepisów przyjęta została z mieszanymi uczuciami. Rozgorzała, między innymi, dyskusja o kosztach.- Administratorzy lotnisk mówią, że kontrole spowodują kolejki. Jestem w stanie w to uwierzyć. Jeśli kontrola ma być skuteczna, musi być dokładna. Samo pokazanie karty pokładowej zabiera niewiele czasu. Jeśli dodatkowo miałyby być sprawdzane dokumenty tożsamości, na każdego pasażera przypadnie drugie tyle czasu. Końcowy efekt będzie taki, że trzeba będzie zatrudnić dodatkowych pracowników, by zapewnić płynność obsługi ruchu - podsumowuje Forsdahl. A skoro władze publiczne nie chcą ponosić kosztów kontroli tożsamości, nic dziwnego, że także lotniska oraz przewoźnicy wolą oszczędzić sobie dodatkowych wydatków. - Patrząc z perspektywy czasu, kiedyś nie było wymogu okazywania dokumentu tożsamości, pojawił się on dopiero po zamachach z 11. września - mówi Forsdahl. - Po jakimś czasie dokonano oceny skuteczności nowych procedur bezpieczeństwa, ponieważ ktoś zadał pytanie, czy dodatkowe koszty związane z kontrolą tożsamości przekładają się na wzrost poziomu bezpieczeństwa. Konkluzja była taka, że kontrola jest bezprzedmiotowa. Osoba, posługująca się fałszywym dokumentem tożsamości bez problemu mogła dostać się na pokład samolotu. Karty pokładoweW ubiegłym roku Unia Europejska zmieniła przepisy. Kontrola tożsamości na lotnisku, która była dotąd obowiązkowa, stała się jedynie opcjonalną.- Tego typu kwestie regulowane są na poziomie wspólnotowym. Zmiany polegają na tym, że obecnie, przechodząc przez kontrolę bezpieczeństwa trzeba mieć przy sobie ważną kartę boardingową. Do tej pory trzeba było posiadać dokument tożsamości - wyjaśnia Bjørn Erlandsen z Kontroli Ruchu Powietrznego (Luftfartstilsynet). - Wymóg jest taki, że nadany bagaż ma zgadzać się z tożsamością osoby, która będzie odbywać podróż. W tej chwili jest to sprawdzane poprzez kontrolę danych na karcie pokładowej. Przepisy UE weszły w życie na terenie lotnisk norweskich dnia 1. marca bieżącego roku. O ile jednak władze dostosowały się już do nich, o tyle poszczególne towarzystwa lotnicze wciąż mogą poprosić przy bramce o dokument tożsamości. - Pasażerowie mogą zostać poproszeni o wylegitymowanie się, w celu potwierdzenia, że osoba podróżująca to faktycznie ta sama osoba, której dane podano na bilecie. Nie przewidujemy jednak, by nasze wewnętrzne procedury miały być jakoś szczególnie ostrzejsze, niż odgórne wymogi. Z pewnością nie odczuwamy potrzeby kontrolowania 100% podróżujących - mówi rzecznik linii lotniczych SAS, Knut-Morten Johansen. - Czy kontrole wyrywkowe są wystarczające? - Tak. Również ustawodawcy europejscy są tego zdania. To, co jest ważne z naszego punktu widzenia to to, żeby osoba podróżująca była tą samą osobą, która nadała bagaż, a obecne procedury to zapewniają - uspokaja Johansen. - Ktoś, kto zechce posłużyć się fałszywym dowodem tożsamości i tak dostanie się na pokład - stwierdza stoicko Rolf Forsdahl. - Żeby wyeliminować możliwość oszustwa, trzeba by zastosować techniki biometryczne, badanie odcisków palców lub coś w tym rodzaju. Legitymowanie podróżujących niewiele daje. Przysparza tylko kosztów, a korzyści dla bezpieczeństwa są żadne. Kontrola bezpieczeństwaPasażerowie podróżujący jedynie z bagażem podręcznym w ramach strefy Schengen, teoretycznie nie potrzebują w ogóle okazywać dokumentu tożsamości. O ile posiadają ważną kartę pokładową, a podczas kontroli bezpieczeństwa nie zachowują się podejrzanie, nikt nie ma obowiązku sprawdzenia, czy dane na karcie pokładowej odpowiadają danym z dokumentu tożsamości.- Nasze zadanie polega na tym, by nie dopuścić osób posiadających przy sobie niedozwolone przedmioty do strefy wewnętrznej lotniska, tzw. strefy odlotów i to zadanie spełnia kontrola bezpieczeństwa. Dodatkowo pasażer musi okazać ważny bilet na przelot, to wszystko - wyjaśnia Jo Kobro, rzecznik informacyjny lotniska Gardermoen. Według Kobro kontrola biletów służy temu, by osoby postronne nie wchodziły na teren poza kontrolą bezpieczeństwa. W tej strefie mają znajdywać się tylko osoby, które będą lecieć. A administrację lotniska interesuje w zasadzie jedynie to, by podróżni nie mieli przy sobie lub w bagażu podręcznym niedozwolonych przedmiotów. Źródło: Aftenposten Podoba Ci się artykuł:
|
||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Ogłoszenia promowane | |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| Najnowsze ogłoszenia | |
|
|
|
| Dodaj ogłoszenie Więcej ofert | |