| Na „dachu Europy”, bez dachu nad głową |
| Barbara Liwo - basia@polishconnection.no | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| sobota 05. czerwiec 2010 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Brak pracy i mieszkań Najwięcej imigrantów przyjeżdża do Norwegii z Polski. Wg danych Centralnego urzędu statystycznego z 1 stycznia 2010, jest ich już w Norwegii ponad 50 000 tysięcy. Większość z nich to samotni mężczyźni poszukujący pracy. Jeden na czterech doświadczyło w Polsce bezrobocia, a kilku również bezdomności. Sytuacja mieszkaniowa w Polsce jest taka, że niemal połowa 30 latków mieszka z rodzicami. - W pewnym sensie mamy do czynienia zarówno z imigracja zarobkową, jak i mieszkaniową - wyjaśnia Magdalena Mostowska, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Wiele osób, zamiast wyjechać za pracą do jakiegoś dużego miasta w Polsce, gdzie koszty życia są również wysokie, woli od razu przeprowadzić się do Norwegii. Bariery językowe Szacuje się, że jeden na pięciu Polaków w Norwegii funkcjonuje w szarej strefie. Około połowa imigrantów z Polski płaci podatki, dające im prawo do świadczeń socjalnych, m.in., do tymczasowego mieszkania w przypadku utraty lokum, jednak wiele osób z tych swoich praw nie korzysta. Przeszkodą jest niedostateczna znajomość języka. Brak jest obowiązkowych - i finansowanych przez państwo - kursów językowych. Cały system zasadza się na tym, że to pracodawcy mają zadbać o edukację językową pracowników. A jest jak jest. Grupa podwyższonego ryzyka Magdalena Mostowska, we współpracy z NIBR (Norweski instytut badań nad społecznościami miejskimi i lokalnymi), przeprowadziła wywiady z 40 polskimi imigrantami, którzy są obecnie bezdomni w Oslo. Ilu jest w Oslo i w Norwegii w ogóle bezdomnych polskiego pochodzenia? - nie wiadomo. Organizacje dobroczynne oraz darmowe jadłodajnie dla narkomanów sygnalizują, że grupa ta powiększa się. Część historii, opowiadanych Magdalenie Mostowskiej pozwala dostrzec czynniki, które sprawiają, że imigranci z Polski są szczególnie narażeni na groźbę utraty miejsca zamieszkania. - Wśród osób, z którymi rozmawiałam jest wiele osób rozwiedzionych, osoby te słabo mówią po norwesku, niektórzy mają problemy z alkoholem lub narkotykami, a niektórzy siedzieli w norweskich więzieniach za popełnione wykroczenia. Oprócz tego w wielu wywiadach powracają podobne problemy: • Zamieszkiwanie w ciasnych, obskurnych lokalach, bez umowy najmu • Nieznajomość przepisów i funkcjonowania systemów opieki społecznej · Bezrobocie • Okresy nadużywania alkoholu lub narkotyków - Niewiele osób miało do czynienia z normalną sytuacją mieszkaniową. Standardem jest zamieszkiwanie gdzieś bez umowy wynajmu. A bez umowy można taką osobę praktycznie rzecz biorąc wyrzucić na ulicę z dnia na dzień. Poza tym często wiele osób mieszka wspólnie, co prowadzi do wielu konfliktów. Czasem dochodzi do tego, że ludzie po prostu nie czują się bezpiecznie w takich warunkach i decydują się - zwłaszcza latem - zamieszkać raczej na ulicy. Podwójna marginalizacja Według polskiej badaczki polscy bezdomni są w szczególnie trudnej sytuacji. Przykładowo, bez specjalnych skierowań nie mogą korzystać z dobowych noclegowni, a darmowe jadłodajnie na mieście przeznaczone są jedynie dla norweskich narkomanów. „Najwyraźniej w Norwegii nie ma żadnych bezdomnych poza nami dwoma" - skomentował jeden polski bezdomny w rozmowie z innym. Mostowska nazywa to zjawiskiem podwójnej marginalizacji. - Wiele z osób, z którymi się spotykam było zmarginalizowanych przed emigracją do Norwegii, a teraz, z powodu braku znajomości języka, bezrobocia itp., ta marginalizacja jeszcze się nasiliła. Wiedza potrzebna od zaraz Wiedza to kluczowy czynnik, by zapobiegać bezdomności wśród imigrantów zarobkowych. Istnieje wyraźna różnica pomiędzy tymi, którzy orientują się w systemie opieki społecznej, a tymi, dla których to czarna magia. Ludzie młodzi, znający język angielski i/lub umiejący korzystać z internetu są w dużo lepszej sytuacji niż osoby starsze. Wiele informacji na temat praw i usług socjalnych dostępnych jest jedynie po norwesku lub angielsku. Gmina Oslo planuje, we współpracy ze środowiskami polonijnymi, udostępnić więcej informacji o rynku mieszkaniowym osobom, które nie znają norweskiego. Finansowa tabula rasa - Czterech na pięciu Norwegów kupuje własne mieszkanie lub dom, biorąc pożyczkę. Norweska polityka mieszkaniowa sprzyja nabywaniu własności. Zamiast wynajmować mieszkanie przez długi czas, jak najwięcej osób - w tym także polscy imigranci zarobkowi - powinni otrzymać możliwość zakupu lokalu mieszkalnego na własność W przypadku wielu imigrantów problemem jest to, że nie mają oni żadnej „historii finansowej", do której mogliby się odwołać, ubiegając się o kredyt mieszkaniowy. Bank potrafi na dzień dobry zażądać poświadczenia otrzymywania pensji przez co najmniej rok, umowy o pracę, a najlepiej jeszcze, żeby wnioskujący miał już ze sobą w Norwegii rodzinę, zanim w ogóle zdecyduje się rozpatrzyć podanie o kredyt. Z drugiej strony często faktycznie ciężko jest oszacować zdolność kredytową osób przybyłych z innego kraju, nie wspominając o uzyskaniu informacji o tym, czy i jakie zobowiązania finansowa mają one w ojczyźnie. Czas na bank... pomysłów - Aby imigranci bez historii finnasowej mogli otrzymać pożyczkę, gminy i banki prywatne powinny podzielić się ryzykiem - uważa Rolf Mæhle, dyrektor Organizacji instytucji finansowych (Finansnæringens Fellesorganisasjon). - Na przykład bank zapewniałby podstawowe finansowania, a gmina dokładałaby nadwyżkę, np. w formie kredytu startowego. Bank mógłby też zawrzeć dobrowolną umowę z kredytobiorcą i jego pracodawcą, tak by raty kredytu i odsetki były odciągane i spłacane bezpośrednio z pensji. Musimy być kreatywni! - konkluduje Mæhle. Źródło: husbanken.no
1 2
1 2 |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Sist oppdatert ( sobota 05. czerwiec 2010 ) | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| < Forrige | Neste > |
|---|











































