| Mało Norwegów chętnych do pracy w budownictwie |
| Barbara Liwo/ barbara@mojanorwegia.pl | ||||||||||
| 12.01.2012. | ||||||||||
W Beitstad (Północny Trøndelag) Bogdan Wawrzyszczak (lat 44) kieruje pracą czteroosobowego zespołu, wykonującego remont kapitalny domu po pożarze. Układają kafelki w łazience i panele na ścianach i sufitach. Bogdan uzyskał w ubiegłym roku papiery czeladnicze (svennebrev) jako cieśla. Otrzymał na egzaminie najwyższe oceny, a takie dostaje tylko około 7% spośród wszystkich zdających. - Część teoretyczna była trudna z powodu języka, ale praktyczna poszła jak z płatka - opowiada Bogdan. Były mechanik samochodowy szybko zrozumiał, że jeśli ma awansować, pracując w branży budowlanej w Norwegii, musi mieć odpowiednie wykształcenie. Teraz, oprócz posiadania dyplomu czeladniczego cieśli, uczęszcza na kurs montażu rusztowań, kurs BHP i inne, pozwalające na zrozumienie norweskiego rynku pracy. Klucz stanowi język Język stanowi klucz, pozwalający na dostanie pracy w Norwegii. Jeśli koledzy w pracy nie rozumieją się nawzajem, może dojść do wielu groźnych sytuacji. - Trzeba znać norweski - potwierdza Bogdan. - To właśnie z powodu języka miałem na początku kłopoty. Pracodawca Bogdana, Erling Fuglesang, chwali się swoim pracownikiem - fachowcem: - Bogdan pracuje u mnie od 20 lat. W pierwszych latach był zatrudniany jako pracownik sezonowy, obecnie ma umowę na stałe. Bogdan mieszka we własnym domu w Steinkjer. Sześć lat temu zdecydował się na pozostanie w Norwegii. W domu, w Polsce, została jego żona i dwójka dzieci w wieku 14 i 17 lat. Rodzina nie chce przeprowadzać się do Norwegii. - Póki co potrzebuję pieniędzy, żeby dzieci mogły studiować - wyjaśnia Wawrzyszczak, który w związku z tym planuje pracować w Norwegii jeszcze co najmniej przez pięć lat. Zatrudnienie, nie wynajem W firmie budowlanej FuglesangDahl Polacy pracują od wielu lat. W związku z tym w firmie był kiedyś segregator z dokumentacją techniczną itp. po polsku. Teraz segregator stoi na półce i zbiera kurz. Wszyscy pracownicy posługują się językiem norweskim. Erling Fuglesang mówi, że nie wynajmuje pracowników zagranicznych. - Jest kolosalna różnica pomiędzy pracownikami wynajętymi, a zatrudnionymi na stałe - wyjaśnia. - My ludzi zatrudniamy. Jeśli weźmie się niewykwalifikowanych pracowników z zagranicy i każe im się budować dom w Norwegii, na 100% coś pójdzie nie tak. Również Kåre Hynne z firmy Grande Entreprenør AS uważa, że jednym z najważniejszych sposobów dbania o jakość wykonania, jest zatrudnianie pracowników w firmie na stałe, a nie jedynie wynajmowanie ich. - W wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej panuje duża aktywność w branży budowlanej. Dlatego też nie jest już dłużej tak, że to najlepsi fachowcy wyjeżdżają z kraju i przyjeżdżają do nas. Jeśli chcemy dostać najlepszych, musimy zapewnić im stabilne warunki pracy. Grande Entreprenør zatrudnia około 10% pracowników zagranicznych, zwłaszcza przy pracach betoniarskich. Niski status Branża budowlana w Norwegii potrzebuje 7 000 pracowników wykwalifikowanych rocznie. W tej chwili jest ich 2 500. Wiele osób uważa, że status pracownika tej branży obniżył się z powodu dopuszczenia na rynek cudzoziemców. Kåre Hynne twierdzi, że branża może sama sobie „podziękować" za taką sytuację: - Wielu pracodawców i zleceniodawców, zwłaszcza we Wschodniej Norwegii, skusiło się na zatrudnienie niewykwalifikowanych pracowników z zagranicy. U nas, w Północnym Trøndelagu, cudzoziemców jest znacznie mniej niż tam i wielu z nich jest świetnymi pracownikami, ale my sami nie możemy segregować ich na pracowników A i pracowników B. Musimy zadbać o to, by dobrze się tu czuli i mogli zdobyć wykształcenie zgodne z norweskimi wymogami. - W branży budowlanej często zdarza się, mówiąc kolokwialnie, odwalanie fuszerki, ale nie można o to obwiniać jedynie Polaków - mówi Bogdan Wawrzyszczak. - Polacy są tak samo dobrymi fachowcami, jak Norwegowie, jeśli mają odpowiednie wykształcenie - dodaje Erling Fuglesang. Mało uczniów i praktykantów Kåre Hynne jest również przewodniczącym zarządu Biura kształcenia w zawodach budowlanych (OBI) w Trøndelagu wewnętrznym (Inntrøndelag). Z racji zajmowanego stanowiska ma dostęp do danych, które pokazują wyraźny spadek liczby staży w branży budowlanej. Marthe Røli Korneliussen, dyrektor administracyjny Biura, mówi, że prace fizyczne generalnie mają niski status i że cudzoziemcy stanowią tylko częściową przyczynę. - Rodzice chcą, by ich dzieci pracowały w zawodach cieszących się dużym prestiżem i dlatego zachęcają je do zdobywania wyższego wykształcenia. Młodzi z kolei decydują się na zawód związany z pracą fizyczną wtedy, kiedy mają słabe oceny i nie widzą innej możliwości. A przecież najlepsi inżynierowie to ci, którzy zaczynali od zwykłego dyplomu pracownika wykwalifikowanego! Źródło: T rønderavisa Podoba Ci się artykuł:
|
||||||||||
| Zmieniony ( 12.01.2012. ) | ||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Ogłoszenia promowane | |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| Najnowsze ogłoszenia | |
|
|
|
| Dodaj ogłoszenie Więcej ofert | |