Co dalej, Libio?
Barbara Liwo / Polish Connection   
21.10.2011.
muammar_al-gaddafi_at_the_au_summit.jpg 
 Muammar Kaddafi
Foto: wikipedia.no
Libia ma najprostszą do zapamiętania flagę na świecie: całą zieloną. Mogłoby się to wydawać nieco dziwne, skoro to kraj w większości pustynny, ale należy pamiętać, że zieleń to także barwa proroka Mahometa, a Libia to kraj islamski. Zielona była też "Zielona książeczka" - dziełko na temat dżamahiriji - ustroju Libii, stworzonego przez pułkownika Muammara Kaddafiego. Jeśli wierzyć doniesieniom NATO, wczoraj, 20.10.2011, Kaddafi został zamordowany przez popieranych przez NATO i Francję rebeliantów. Jaka będzie teraz przyszłość Libii? Obawiam się, że różowo nie będzie. Na wieść o śmierci libijskiego "dyktatora" przed oczyma przesuwają się luźne obrazy i skojarzenia, nagromadzone od momentu, kiedy po raz pierwszy usłyszałam jego nazwisko:

- Historia odzyskiwania niepodległości przez kraje afrykańskie. Kaddafi, samozwańczy pułkownik, obala miejscowego króla, Idrisa I, i wprowadza nowy ustrój. Nacjonalizuje bogactwa naturalne, eksploatowane dotąd przez państwa europejskie i USA. Odtąd jest ich zażartym wrogiem
; "Zielona Książeczka", jako odpowiedź na "Czerwoną Książeczkę" Mao Tse-Tunga. Trzecia Droga dla Libii: ani komunizm, ani kapitalizm, tylko dżamahirija, czyli bezpośrednie rządy ludu. Jak dla mnie pachniało to wtedy, kiedy o tym czytałam (i w sumie jest tak nadal) socjalizmem. Podobnie jak szwedzka, czy jugosłowiańska "trzecia droga".

- Końcówka pierwszego dziesięciolecia nowego wieku. Kaddafi poprawia relacje z Zachodem, odwiedza kilka krajów europejskich. We Włoszech organizuje spotkania z młodymi kobietami, zachęcając je do przejścia na islam. Rozdaje egzemplarze Koranu. W przeciwieństwie do wielu przywódców arabskich i afrykańskich, którzy wolą pokazywać się w europejskim stroju, Kaddafi ubiera się w tradycyjne stroje arabskie: kolorowe płaszcze i fezy, takie, jakie można znaleźć na targowiskach w Rabacie, Trypolisie, czy Jerozolimie. To zwraca uwagę i budzi sympatię dla odwagi bycia oryginalnym. Z drigiej strony propaganda islamu budzi mocny niepokój.


- Luty 2011. Kiedy rozpoczyna się rewolta przeciwko Kaddafiemu, odwiedza mnie marynarz, który bywał wielokrotnie w Trypolisie. "Oni go kochali" - mówi. Wspomina, że Libijczycy, których wtedy spotkał sprawiali wrażenie, że dadzą się za swojego przywódcę posiekać. Część z pewnością - w końcu walki trwały wiele miesięcy, a Kaddafi trzymał się dzielnie, mimo wsparcia rebeliantów przez "społeczność międzynarodową". Jeszcze jedna znacząca scenka: kiedy rebelianci idą na Trypolis, Kaddafi otwiera magazyny wojskowe i rozdaje broń cywilom. Ci stają w jego obronie. Dziwne, jak na dyktatora, czyż nie?


Długa i barwna kariera


Kaddafi był synem hodowcy wielbłądów. Zważywszy na to, że w 2011 roku był czwartym pod względem długości rządów przywódców państwa w historii, trzeba przyznać, że zrobił oszałamiającą karierę. Ukończył Akademię Wojskową w Bengazi, późniejszym mateczniku rebelii, i w 1969 roku przeprowadził zamach stanu, a następnie stanął na czele państwa jako naczelny dowódca sił zbrojnych i przewodniczący Rady Rewolucji. Oficjalnie funkcję szefa państwa sprawował do roku 1979, ale potem i tak był de facto pierwszą osobą w państwie, nawet jeśli kierował wydarzeniami z "tylnego siedzenia".

Jego działania, jako głowy państwa nie mogły przysporzyć mu sympatii na zachodzie. Zlikwidował w Libii amerykańskie i brytyjskie bazy wojskowe, wydalił agentów włoskich i izraelskich, znacjonalizował zasoby ropy naftowej, będące dotąd pod kontrolą zagranicznych inwestorów. To musiało boleć. I było, jak to już się już oficjalnie przyznaje, powodem wywołania w Libii wojny domowej.

Na arenie międzynarodowej sprzeciwiał się Stanom Zjednoczonym i Izraelowi, za co był podejrzewany o sprzyjanie islamskim terrorystom. Między innymi wiąże się go ze zleceniem zamachu w Lockerbie. Czy słusznie - pokażą badania historyków - oby uczciwe. Mimo szukania przeciwwagi dla USA poprzez kontakty z Moskwą, w czasie zimnej wojny pozostał neutralny.

Stawiał sobie za cel ściślejszą współpracę państw afrykańskich. Oprócz pomysłów zupełnie dziwacznych, takich jak np.zachęcanie arabskiej ludności Libii do wiązania się z partnerami murzyńskimi, proponował m.in. wspólną walutę dla Afryki, opartą o parytet złota (tu warto nadmienić, że sam zgromadził naprawdę spore zasoby tego kruszcu), czym z pewnością naraził się międzynarodowej finansjerze, bogacącej się na "wypłukiwaniu złota z powietrza". (Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale większość będących w obiegu pieniędzy nie ma pokrycia nie tylko w jakimkolwiek kruszcu, ale ogólnie w istniejących towarach. System pienieżny opiera się na kredycie i na wierze ludzi w to, że ich pieniądze są coś warte.) Czy to przyczyniło sie do decyzji o likwidacji Kaddafiego? Kto wie. Niepoprawni politycznie historycy sugerują, że właśnie zamiar zmiany porządku walutowego był przyczyną zamordowania Johna F. Kennedy'ego. Byłby więc i precedens.

Dlaczego wybuchła rebelia?


Oficjalne media mówią o zbordniach reżimu Kaddafiego wobec własnego narodu. Jak tam było dokładnie, nie wnikam, na pewno pułkownik miał swoje za uszami, ale gdyby był takim potworem, ja nam przedstawiano, połowa obywateli nie stanęłaby po jego stronie, a sam "dyktator" nie rozdawałby im broni. (Nota bene - patrząc i słuchając propagandy związnej z wojną w Libii, nie mogę nie przypominać sobie o kłamstwach szerzonych w mediach przy okazji wojny w Kosowie - tych wszystkich makabrycznych bajek o Serbach, grających w piłkę nożną głowami pomordowanych Albańczyków itp., które potem okazały się wyssaną z palca propagandą.)

Niewątpliwie swoją rolę odegrały spory plemienne, które Kaddafi starał się podczas swoich rządów tłumić, ale z umiarkowanym skutkiem. Trypolitania (okręg wokół stolicy) i południe kraju, skąd wywodził się Kaddafi, stanęły po jego stronie. Cyrenajka (rejon wschodni, ze stolicą w Bengazi, gdzie zaczęła się rebelia) zbuntowała się. Taki podział odzwierciedla dawne animozje plemienne. Do tego przeciwko Kadaffiemu wystąpili saharyjscy Berberowie, których kulturę i język dyktator zwalczał. Mimo to samo w sobie to za mało, by wywołać wojnę domową. Dlaczego bunt wybuchł teraz, a nie w ciągu tylu lat rządów Kaddafiego?

Prawda jest brutalna - bo Francja i inne kraje tzw. Zachodu, nękane kryzysem, stwierdziły, że potrzebują libijskiej ropy, a wredny dyktator trzymał na niej rękę. Dlatego, że pazerne międzynarodowe koncerny finansowe nie miały dostępu do Libii, bo Kaddafi twardo bronił niezależności finansowej kraju. Dlatego, że USA poczuły, że plany Kaddafiego mogą uderzyć w pozycję dolara na śiwatowych rynkach.

Odrażające motywy


Prawdziwe motywy podżegania do buntu i wspierania rebelii w Libii wychodzą na jaw zdumiewająco szybko.

Oto Francja otwarcie przyznaje, że w zamian za pomoc udzieloną rebeliantom, francuskie koncerny otrzymają prawo do wyłącznej eksploatacji jednej trzeciej libijskich złóż ropy.

Może i Kaddafi zabierał sporo dla siebie i rodziny, ale reszta dochodów z wydobycia ropy szła na opiekę medyczną i szkolnictwo w dżamahiriji. Jak będzie teraz?

Jakiś czas temu jeden z delegatów do Kongresu USA wystosował do szefa Tymczasowej Rady Narodowej list, w którym niedwuznacznie dał do zrozumienia, że USA będą za swoją pomoc militarną oczekiwać od nowych władz Libii "odpowiedniej rekompensaty". Inne kraje, zamieszane w "zaprowadzanie w Libii demokracji" nie pozostaną z pewnością w tyle. Obawiam się, że niedługo zbuntowani Libijczycy obudzą się z ręką w nocniku, a ich kraj, dotąd jeden z najzasobniejszych na kontynencie, dołączy do grona afrykańskich biedaków, zdanych na "międzynarodową pomoc". Demokracja potrafi być kosztowna...

Osobiście przypuszczam jednak, że głównym motorem akcji przeciw Libii była groźba wprowadzenia do obiegu pieniądza opartego na parytecie złota, zwłaszcza jako waluty służącej do rozliczeń za ropę naftową. Proszę przypomnieć sobie, jak szybko od deklaracji Saddama Husajna o zmianie waluty rozliczeniowej z dolara na euro, nastąpiła interwencja w Iraku! Groźba przejścia na solidną walutę, opartą o złoto, musiała być jeszcze poważniejsza.

Zbrodnie wojenne - i co ty NATO?


Rebelianci, a także prasa, radio i telewizja rozwodzą się nad domniemanymi zbrodniami Kaddafiego. Tymczasem media spoza głównego nurtu donoszą, że to właśnie bombardowania NATO najbardziej krzywdzą ludność cywilną, że w Libii stosowany był radioaktywny zubożony uran, że na południu kraju, w Bani Walid, zrzucono bombę paliwową (bomba taka, powodująca wyssanie całego tlenu z danej okolicy i masową śmierć ludności poprzez uduszenie, jest oficjalnie zakazana przez ONZ...). Nie wiem, czy, twierdzenia mediów niezależnych są w 100% prawdziwe, ale pamiętając jak to było w przypadku wojny w Kosowie, jestem skłonna dać im większy kredyt zaufania, niż źródłom zbliżonym do NATO.

I w końcu: czekam na potwierdzenie wiadomości o śmierci Muammara Kaddafiego ze strony osób wiernych pułkownikowi. Relacje oficjalne są na razie zbyt niejasne, żeby można było na nich polegać. A nuż "Lis Pustyni" jednak się wywinął?

Uwaga końcowa: Tekst ten był pisany na gorąco, po przeczytaniu wiadomości o zamordowaniu pułkownika Kaddafiego. Nie ukrywałam w nim swojego stosunku do wojny w Libii, a konkretnie oburzenia na bezprawne mieszanie się obcych państw oraz Paktu Północnoatlantyckiego w wewnętrzne sprawy tego kraju. Brak akcepracji dla działań tzw. "społecznosci międzynarodowej" nie oznacza natomiast, że pułkownik Muammar Kaddafi był mi bliski ideologicznie, chociażby ze względu na popieranie ekspansji islamu w Europie, czy wyraźne inklinacje socjalistyczne (wolę jednak taki socjalizm, niż socjaldemokrację). Mam nadzieję, że sytuacja Libijczyków pod nowymi rządami nie ulegnie dramatycznemu pogorszeniu, choć trudno mi zachować optymizm.


PS. Komentujących ten artykuł, zwłaszcza tych, którzy nie zgadzają się z przedstawionymi w nim poglądami, proszę o nieobrzucanie błotem i rzeczową polemikę.



Podoba Ci się artykuł:
Komentarze
Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany

1
2

Odp: Co dalej, Libio? nie, 23 paź 2011, 21:51:51
Eee tam Filemon teraz to będą mieli super, demokracja jak by nie patrzeć taka amerykańska.
Odp: Co dalej, Libio? nie, 23 paź 2011, 21:47:04
A tutaj link do artykułu z wyborczej jeszcze nie klamiącej o Kadafim bo przed rewolta wiec raczej obiektywny.
wyborcza.biz/biznes/1,101562,9174991,Baj...lucja_na_wyspie.html
a tutaj wspomnienia tego co wiecej widział bo tam był.
(...)- Libijczycy żyli jak pączek w maśle - wspomina Cezary Filipowicz, był wiceprezes Orlenu, który w latach 80. pracował w Libii. Trzy czwarte żywności Libia importuje, ale i tak była bardzo tania, ponieważ rząd dotował jej ceny. Na ulicach Trypolisu było mnóstwo samochodów, bo rząd importował limuzyny sprzedawane potem urzędnikom państwowym za ułamek ceny. Za jedną dziesiątą można było kupić sprzęt elektroniczny z importu, a tysiące Libijczyków dzięki rządowym stypendiom studiowało na uczelniach w Egipcie, państwach byłego bloku wschodniego, a czasem i na renomowanych uczelniach na Zachodzie (jeden z synów Kaddafiego Saif al-Islam ukończył słynną London School of Economics). - Libijczycy dostawali od rządu po 500 dol. na wakacje i były ich tłumy na Malcie, bo tam mogli jeździć bez wiz - mówił Filipowicz.

W kasie Libii było pełno petrodolarów, ale w kraju brakowało rąk do pracy. I Libia stała się mekką, gdzie pracę mieli nie tylko specjaliści z zachodniej branży naftowej, ale także pielęgniarki z Bułgarii czy dziesiątki tysięcy Egipcjan, Palestyńczyków, a ostatnio także Turków pracujących przy wielkich budowach. Libia była też głównym partnerem PRL w świecie arabskim i w tym czasie tysiące Polaków budowało tam fabryki i drogi. A imponujących inwestycji w Libii nie brakowało.

Najbardziej spektakularny był projekt budowy systemu rurociągów z głębi Sahary na wybrzeże kraju, gdzie wody gruntowe były już tak bardzo przesiąknięte morską wodą, że nie nadawały się do picia. Budowa tego systemu irygacyjnego pochłonęła ponad 25 mld dol. Układano go z rur o średnicy 4 m produkowanych w hucie specjalnie w tym celu zbudowanej w Libii przez Włochów w imponującym tempie około 1 km wodociągu dziennie.(...)
i to chciałem pokazać na potwierdzenie bardzo odważnej i obiektywnej tezy pani Barbary.
P.s. mógłbym zamieścić więcej ale po co? , sa tacy których nic nie przekona.
Odp.:Odp: Co dalej, Libio? nie, 23 paź 2011, 21:26:45
Jasna napisał:
sadhu_pl napisał:
Nie spiskowe pytanie:
Dlaczego demokracji nie wprowadza się w Somali albo w innych afrykańskich krajach, w których giną tysiące ludzi ? Dlaczego zawsze są to kraje bogate w ropę naftową take jak Irak. Czas pokaże jaki dobrobyt im zbuduje "demokracja", jedno jest pewne jednej trzeciej ropy się już pozbyli i to jest niezaprzeczalny fakt.


Też mnie to zawsze zastanawiało.. że biednej afryce z jej wojnami domowymi, niekoniecznie ktokolwiek chce pomóc, a tam gdzie są jakiekolwiek złoża od razu świat leci na ratunek.

Bezinteresownie oczywiście



oczywiście że w imię demokracji
trochę mnie tylko zastanawia że jeszcze nie beka się tej demokracji
Odp.:Odp: Co dalej, Libio? nie, 23 paź 2011, 21:16:00
sadhu_pl napisał:
Nie spiskowe pytanie:
Dlaczego demokracji nie wprowadza się w Somali albo w innych afrykańskich krajach, w których giną tysiące ludzi ? Dlaczego zawsze są to kraje bogate w ropę naftową take jak Irak. Czas pokaże jaki dobrobyt im zbuduje "demokracja", jedno jest pewne jednej trzeciej ropy się już pozbyli i to jest niezaprzeczalny fakt.


Też mnie to zawsze zastanawiało.. że biednej afryce z jej wojnami domowymi, niekoniecznie ktokolwiek chce pomóc, a tam gdzie są jakiekolwiek złoża od razu świat leci na ratunek.

Bezinteresownie oczywiście
Odp: Co dalej, Libio? nie, 23 paź 2011, 20:26:25
Nie spiskowe pytanie:
Dlaczego demokracji nie wprowadza się w Somali albo w innych afrykańskich krajach, w których giną tysiące ludzi ? Dlaczego zawsze są to kraje bogate w ropę naftową take jak Irak. Czas pokaże jaki dobrobyt im zbuduje "demokracja", jedno jest pewne jednej trzeciej ropy się już pozbyli i to jest niezaprzeczalny fakt.
Odp: Co dalej, Libio? nie, 23 paź 2011, 17:58:52
- taka kolejna spiskowa teoriia naszych czasow.
Odp: Co dalej, Libio? nie, 23 paź 2011, 15:45:46
Obawiam się że autor ma 100% rację, podziwiam za odwagę napisania prawdy

ankadoro
Odp: Co dalej, Libio? sob, 22 paź 2011, 15:42:48
"- Luty 2011. Kiedy rozpoczyna się rewolta przeciwko Kaddafiemu, odwiedza mnie marynarz, który bywał wielokrotnie w Trypolisie. "Oni go kochali" - mówi. Wspomina, że Libijczycy, których wtedy spotkał sprawiali wrażenie, że dadzą się za swojego przywódcę posiekać. "

Autorka artykulu malo wie na temat systemow totalitarnych. Ciekawe, ile osob odwazyloby sie wypowiedziec krytycznie o swoim przywodcy na Kubie, w Korei Pln., czy nawet w NRD w latach osiemdziesiatych - strach i pranie mozgu...
Odp.:Odp: Co dalej, Libio? sob, 22 paź 2011, 15:17:47
...och

dziekuje

naprawde nie trzeba

caluski...
Odp: Co dalej, Libio? sob, 22 paź 2011, 15:15:49
Ładnie napisane
1
2

Zmieniony ( 24.10.2011. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Dodaj ogłoszenie
Wypełnij formularz online i rozlicz się przez internet

Ludzie z Twojej okolicy